Borelioza

Spis treści

Najogólniej rzecz ujmując, borelioza to choroba wywołana przez specyficzny rodzaj bakterii: krętki Borrelii. Czasami nazywa się ją także krętkowicą kleszczową, chorobą z Lyme lub boreliozą z Lyme. Jest chorobą wieloukładową, co po prostu oznacza, że równocześnie może być zainfekowane serce, skóra, układ nerwowy, oczy, stawy, mięśnie…

Krętki to bardzo stare organizmy. Istniały już zanim pojawił się człowiek. W tej chwili znamy niespełna dziesięć ich rodzajów (w tym właśnie krętki Borrelii), które dzielą się na setki gatunków. Nie wszystkie wywołują jednak choroby u ludzi, ale te chorobotwórcze są bardzo niebezpieczne. Np. krętek blady wywołuje kiłę. Natomiast krętki, które wywołują boreliozę należą do różnych szczepów, są to m.in.: Borrelia burgdorferi, Borrelia garinii, Borrelia afzelii, Borrelia japonica. Przy czym uważa się, że Borrelia burgdorferi – atakująca na ogół stawy – częściej powoduje zakażenia u mieszkańców Stanów Zjednoczonych, a Borrelia afzelii i Borrelia garinii – odpowiedzialna za choroby skóry i atakująca ośrodkowy układ nerwowy, innymi słowy wywołująca neuroboreliozę – częściej infekują Europejczyków. Co, oczywiście, nie oznacza, że Borrelia burgdorferi nie atakuje w Europie. Poza tym zakażenia kilkoma szczepami równocześnie są normą, co więcej wydaje się, że u różnych osób mogą powodować inne objawy.

Borrelie są trudnym przeciwnikiem. Potrafią rozwijać się w się w różnych tkankach, nawet w takich środowiskach, które przez inne bakterie bywają omijane. Dobrze im w tkankach łącznych, które składają się głównie z kolagenu. Kiedy wnikną do organizmu, łatwo go kolonizują, ponieważ działają także immunosupresyjnie, czyli wpływają na obniżenie odporności. Są przy tym niezwykle ruchliwe, co ułatwia im zadanie. Na dodatek wydzielają toksyczne substancje, co jeszcze bardziej obciąża zaatakowany organizm. Na domiar złego potrafią się świetnie kamuflować. To dlatego niezdiagnozowanie boreliozy może powodować poważne konsekwencje.

Krętki wyglądają trochę jak kręcony ludzki włos i choć sklasyfikowano je jako bakterie można by powiedzieć, że są czymś pomiędzy pierwotniakiem a bakterią. Zresztą na początku sklasyfikowano je jako pierwotniaki. Na pewno nie przypominają innych bakterii. Borrelie nie ułatwiają nam też badań, bo nie dość, że trudno je wyhodować laboratoryjnie, nie dość, że są cieniusieńkie, to na dodatek rozmnażają się bardzo wolno (ze 20 razy wolniej niż większość bakterii).

To wszystko sprawia, że borelioza to niezwykle ciężka i nieprzewidywalna choroba, o której wiemy jeszcze wcale nie tak dużo. Tym bardziej, że zajmujemy się rozpracowywaniem jej dopiero od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W tym kontekście wcale nie jest dziwne, że nawet jej definicja bywa sprawą nadal otwartą i że nie wszyscy zgadzają się z tym, że to wyłącznie zakażenie krętkiem Borrelii.

W „Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji “ (wydanie XVI, październik 2008) dr Joseph Burrascano stwierdził, że choć definiowanie boreliozy jako choroby zakaźnej spowodowanej przez krętki Borrelia burgdorferi jest technicznie prawidłowe, to “…klinicznie choroba ta jest czymś więcej, szczególnie w postaci rozsianej i przewlekłej” i dodał, że myśli o boreliozie ”…jako o chorobie, która wynika z ukąszenia zakażonego kleszcza. W tym jest zawarte zakażenie nie tylko B.burgdorferi, ale i wieloma innymi patogenami. Co więcej, w przewlekłej postaci boreliozy, także inne czynniki mogą mieć coraz bardziej znaczącą rolę – zaburzenie układu immunologicznego, zakażenia oportunistyczne, koinfekcje, biologiczne toksyny, zaburzenia metaboliczne i hormonalne, zły stan ogólny itp.”.

Podobnego zdania jest dr Nicola McFadzean, która w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”, napisała: “…wąska definicja boreliozy – choroby z Lyme jako zakażenia bakteryjnego spowodowanego wyłącznie krętkiem Borrelii może nie odzwierciedlać różnorodności i złożoności choroby, którą określa się tym mianem. W ujęciu klinicznym bardziej użyteczne byłoby poszerzenie definicji o powiązane z Borrelią i przenoszone razem z nią koinfekcje, spowodowane przez organizmy z gatunków: BabesiaBartonella, Rickettsia oraz Ehrlichia.”

Czym więc tak naprawdę jest borelioza? Wiadomo przecież, że kleszcze są nosicielami nie tylko Borrelii. Z informacji zamieszczonych na portalu “Choroby odkleszczowe”, który firmowany jest przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, wynika, że kleszcze przenoszą aż 20 gatunków krętków i pozostałych bakterii, a ponadto ponad sto wirusów, dwieście piroplazm (czyli organizmów pasożytniczych), poza tym filarie, grzyby…

Jedno jest pewne, bez względu na to, jak zdefiniujemy boreliozę i tak wszystkiego o niej nie wiemy. A coraz większe zainteresowanie nią wcale nie wynika z jakiejś dziwnej “mody”, ale z coraz większej liczby zachorowań.

Na zdjęciu: Borrelia burgdorferi

Walka z boreliozą jest bardzo skomplikowana nie tylko ze względu na występowanie koinfekcji, nie tylko ze względu na zróżnicowanie szczepów krętków, ale również dlatego, że Borrelia potrafi przybierać różne formy morfologiczne. Jest to tak zwany polimorfizm. Mamy więc formę podstawową – krętka; formę bez ściany komórkowej (sferoplast) – zwaną formą L i formę otorbioną – cystę. To jest wciąż ten sam organizm, ale może występować w trzech różnych postaciach. I wcale nie jest tak, że to są jakieś fazy rozwoju, czyli jedna postać przechodzi w drugą i proces jest nieodwracalny. Nie. Otóż Borrelie mają zdolność zmieniać formy w dwie strony. I o ile np. żaba nie może znowu być kijanką, bo proces przeistoczenia jest nieodwracalny, o tyle Borrelia może być krętkiem, zamienić się w cystę, po czym znowu w krętka czy formę L. I tak bez końca.

Dlaczego to robi? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo walczy o życie. O przetrwanie. I dlatego niezwykle wysoko się wyspecjalizowała w tej walce. Dlatego jest tak trudnym przeciwnikiem. Każda z tych form ma swoje wady i zalety. Nie tylko wygląda inaczej, ale też zachowuje się inaczej.

Do organizmu ludzkiego wnikają krętki. Po prostu wwiercają się w komórki. Są niezwykle ruchliwe, wiec potrafią się szybko przemieszczać. Kiedy natomiast natrafiają na “przeszkodę”- typu gorączka czy substancje bakteriobójcze – krętki sobie z tym nie radzą, zamieniają się więc w cysty, na które środki bakteriobójcze nie działają. Borrelia jest więc bezpieczna. Kiedy niebezpieczeństwo mija, a warunki stają się sprzyjające, np. kończy się antybiotykoterapia, cysty zamieniają się na powrót w krętki, które z powodzeniem mogą kolonizować kolejne obszary ludzkiego ciała. Niektórzy twierdzą, że z jednej cysty może powstać pięć krętków. Stąd też niepowodzenia w leczeniu i nawrót objawów (czasami zwielokrotnionych) po odstawieniu leków, jeśli schemat leczenia nie zakładał równoczesnego uderzenia we wszystkie trzy formy.

Organizm chorego, nawet jeśli Borrelia upośledza układ immunologiczny, w jakimś ograniczonym zakresie stara się jednak walczyć z najeźdźcą. Na to też Borrelia znalazła sposób – formę L, czyli bez ściany komórkowej, co sprawia, że jest prawie niewidoczna, (niewykrywalna) dla układu odpornościowego. To ta forma na ogół odpowiada za późne i przewlekłe stany chorobowe.

Stwierdzono, że w każdej części ciała czy organie zaatakowanym przez Borrelie występują jednocześnie różne jej formy. Nie jest możliwe więc zbadanie, która forma właśnie nas zaatakowała i uderzenie w nią. Jedynym wyjściem jest walka na trzech frontach jednocześnie. Przeciwko trzem formom Borrelii. Tylko to może zapewnić powodzenie w eradykacji bakterii, czyli całkowitym usunięciu jej z organizmu chorego.

Na zdjęciu: Borrelia w formie cysty, źródło: http://www.borelioza.cz

Zanim przejdziemy do opisywania aktualnej wiedzy na temat źródeł zakażeń, objawów, stadiów boreliozy i sposobów radzenia sobie z nią, zatrzymajmy się chwilę na historii. Jest to niezbędne, żeby zrozumieć, dlaczego wciąż jeszcze tak stosunkowo niewiele wiemy o tej chorobie. I skąd tyle rozbieżności w podejściu do boreliozy w środowisku medycznym (więcej na ten temat w zakładce BORELIOZOWE WOJNY).

Kiedy w 2010 roku przeprowadzono autopsję Otzi, tzw. człowieka lodu, czyli mumii znalezionej we włoskich Alpach liczącej sobie 5300 lat, okazało się, że wykryto w niej DNA Borrelii. Czyli wygląda na to, że borelioza towarzyszy nam właściwie od zarania. Ale dopiero w 1764 roku John Walker opisał chorobę, której objawem był m.in. ból rąk i nóg pojawiający się po ugryzieniu przez kleszcza, a w 1909 roku  Arvid Afzelius zmiany na skórze jednej z pacjentek ukąszonej przez kleszcza nazwał rumieniem wędrującym (Erythema migrans). W 1930 roku Sven Hellerstrom skojarzył rumień wędrujący i objawy neurologiczne z kleszczem. Jednak dopiero w latach 70. ubiegłego wieku dr Alan Steer opisał całościowo chorobę i wówczas zyskała ona nazwę „choroba z Lyme” (od nazwy miejscowości w Stanach Zjednoczonych, w której było najwięcej zachorowań). W 1982 roku dr Willy Burgdorfer odkrył kręta Borrelii jako patogen odpowiedzialny za nią. To od tej chwili zaczęto boreliozę leczyć antybiotykami a nie steroidami (lekami przeciwzapalnymi), tak jak proponował dr Steer, który jest reumatologiem. Ale też od tej chwili datuje się najzacieklejszy w historii spór w środowisku medycznym dotyczący sposobów leczenia tej choroby, ale także jej definiowania, stadiów, diagnostyki, źródeł zakażeń…

Dr Joseph Burrascano we wstępie do książki dr Nicoli McFadzean “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”, stwierdza, że największy błąd popełniono, kiedy badania nad nową jednostką chorobową powierzono immunologom i reumatologom: “W tym momencie rozpoczął się podział pomiędzy grupą badaczy posiadającą zaplecze uniwersyteckie oraz wsparcie federalnej administracji (…) a dobrze obeznanymi z boreliozą – chorobą z Lyme lekarzami podstawowej opieki medycznej”. Ponadto twierdzi, że w historii boreliozy jest “wiele przykładów przegapionych szans, nierozpoznanych schematów oraz po prostu zwyczajnych błędów popełnianych przez naukowców, lekarzy i urzędników administracji rządowej”.

Pokłosiem tego jest ogromny chaos informacyjny i chorzy, którzy słyszą, że są zdrowi, a tymczasem bywa, że pozostawia się ich samym sobie z objawami, które niekiedy uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie.

Czego więc nam potrzeba? Najbardziej niemarnowania już więcej czasu na jałowe spory, ale rzetelnych badań na temat boreliozy, uznanych przez całe środowisko medyczne i wypracowania wspólnych prawidłowych rozwiązań systemowych, które będą wyrazem najwyższej troski o pacjenta.

Myśląc o boreliozie, nieodmiennie nasuwa się na myśl kleszcz jako sprawca tej choroby. I słusznie, bo nie ulega wątpliwości, że to kleszcze są nosicielami Borrelii wywołujących boreliozę i że to one przenoszą je na ludzi.

Problem jednak w tym, że połowa osób ze zdiagnozowaną chorobą z Lyme nie pamięta ugryzienia przez kleszcza. Być może dlatego, że kleszcze szukają na naszym ciele mało wyeksponowanych miejsc, takich jak np. pachwiny czy skóra głowy (a we włosach łatwo można je przeoczyć). Być może dlatego, że atakują nas i zarażają wszystkie stadia rozwojowe kleszcza – osobniki dorosłe, formy poczwarkowe zwane nimfami i larwy, które są naprawdę mikroskopijnych rozmiarów. Być może dlatego, że kleszcz znieczula naszą skórę zanim się w nią wgryzie (dlatego nie czujemy tego momentu), a kiedy się już opije naszej krwi po prostu sam odpada.

A może także dlatego, że są inne źródła zakażeń oprócz kleszcza?

W książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” Stephen Harrod Buhner pisze: “Krętki boreliozy zostały znalezione u gryzących much, roztoczy, pcheł i komarów. Przeniesienie na człowieka zostało udokumentowane u gryzących much (Stany Zjednoczone oraz Niemcy), roztoczy (Rosja), bierze się pod uwagę przenoszenie przez komary drogą mechaniczną (np. podczas miażdżenia żywiącego się na ręce komara). Bezpośrednie przenoszenie przez komary nie było zanotowane, ale istnieją powody, żeby sądzić, że to może się zdarzyć”. Potwierdza to dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”, pisząc: “…możliwe, że inne insekty, takie jak pchły, roztocza, wszy oraz komary są zdolne do przenoszenia krętków na ludzi oraz powodowania zakażenia. (…) Studia przypadków pokazują fakt zachorowania po ugryzieniu przez komary i roztocza ptasie”, przy czym powołuje się na badania przeprowadzone w Czechach stwierdzające obecność Borrelii w roztoczach.

Tak jak w wielu innych aspektach dotyczących boreliozy, także w tym przypadku niezbędne są dalsze pogłębione badania, ponieważ nasza wiedza jest dalece niewystarczająca. Niedostateczną wiedzę mamy także w zakresie innych sugerowanych źródeł zakażeń, choć pierwsze doniesienia wskazują, że boreliozą można się zarazić już w życiu płodowym (borelioza wrodzona), a także drogą płciową.

Dr Nicola McFadzean, we wspomnianej wyżej książce, mówiąc o zakażeniu boreliozą w łonie matki, przytacza opisane w literaturze medycznej przypadki kobiet, których dzieci zmarły po porodzie. Sekcja zwłok tych dzieci wykazała obecność Borrelii bądź to w ich mózgu, bądź to w śledzionie, nerkach, wątrobie czy szpiku kostnym. Wspomina też o badaniach dra Alana MacDonalda, które “jasno pokazują, że przezłożyskowe przeniesienie krętka z matki na płód jest możliwe”. Dodaje jednocześnie, że dr MacDonald “wykazuje również, że szereg manifestacji wrodzonej boreliozy – choroby z Lyme jest łudząco podobnych do różnorodnych postaci prenatalnej kiły.”

W literaturze dotyczącej boreliozy nie brak także innych odniesień do kiły, co jest o tyle zrozumiałe, że obydwie choroby wywołują krętki, które w wielu przypadkach “zachowują się” podobnie.

Nie dziwi zatem fakt, że wzięto pod uwagę także przenoszenie boreliozy drogą płciową. Tym bardziej, że obecność Borrelii stwierdzono w nasieniu, a także wydzielinie z pochwy. Dr Nicola McFedzan w swojej książce pisze wprost: “Istnieją mocne dowody na poparcie tezy, że borelioza – choroba z Lyme może być przenoszona drogą płciową.” I przytacza opublikowany przez dra Gregory’ego Bacha abstrakt analizy populacji jego pacjentów, z którego wynika, że “badania laboratoryjne próbek nasienia pobranych od chorych mężczyzn (…) oraz od mężczyzn będących partnerami chorych pacjentek, dały wynik pozytywny w 40% przypadków (…); w przypadku wszystkich pozytywnych próbek nasienia lub wydzieliny pochwowej pochodzących od chorych pacjentów, ich (…) seksualni partnerzy wykazywali pozytywny wynik w badaniu serologicznym i/lub teście PCR”.

W tym kontekście jasne jest, że nie można już tak łatwo wykluczyć tej drogi zakażenia i że niezbędne są dalsze wnikliwe badania.

Dalsze wnikliwe badania są także niezbędne, żeby zbadać, czy można zarazić dziecko boreliozą, karmiąc je piersią. Borrelie znaleziono bowiem także w kobiecym mleku.

Wygląda na to, że znaki zapytania się mnożą, a im więcej się dowiadujemy na temat boreliozy, tym więcej nowych pytań powstaje i zagadnień wymagających wyjaśnienia. Na pewno jednym z tych zagadnień są drogi zakażenia. Jedyne, co wiemy na pewno, to to, że wiemy wciąż o wiele za mało…

Na zdjęciu: Stadia rozwojowe kleszcza. Od lewej: larwa, nimfa oraz postaci dorosłe – samiec i samic

W związku z tym, że borelioza jest chorobą wieloukładową, właściwie może zaatakować każdy bez wyjątku narząd, stąd lista jej objawów może być różnorodna. Niektóre jej manifestacje mogą być naprawdę niespecyficzne. Trudno więc o jakiś jeden jedyny wzorzec objawów i przebiegu choroby. Stąd też różni lekarze czy autorzy publikacji mogą podawać różniące się nieco między sobą listy objawów.

Na przykład, dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” zamieszcza następującą listę objawów boreliozy (za zgodą Kanadyjskiej Federacji Choroby z Lyme – Canadian Lyme Foundation):

Skóra:

– rumień wędrujący

– rumień w innych częściach ciała

– rumień wyniesiony ponad powierzchnię skóry, rumień nawracający

– rozstępy, które mogą mieć czerwony lub fioletowy kolor

– zadrapania na skórze (podobne do zadrapania przez kota)

– guzki/grudki/węzełki pod skórą

Głowa, twarz, szyja:

– niewytłumaczalna utrata owłosienia

– bóle głowy, łagodne lub silne

– drgawki

– poczucie ciśnienia wewnątrz czaszki, uszkodzenia istoty białej (widoczne w MRI)

– drgania mięśni twarzy lub innych mięśni

– paraliż twarzy (paraliż Bella)

– mrowienie nosa, języka albo policzków

– zaczerwienienie skóry twarzy

– sztywnienie lub bolesność karku

– ból albo sztywność szczęki

– problemy dentystyczne (niewytłumaczalne), ból zębów

– bóle gardła, częste odchrząkiwanie, zaflegmienie, chrypka, cieknący nos

– trudności z przełykaniem, uczucie ciała obcego w gardle 

Oczy/wzrok:

– podwójne widzenie, rozmyty obraz

– nasilone męty ciała szklistego

– bóle oczu albo opuchnięcie wokół oczu

– nadwrażliwość na światło

– błyski w polu widzenia

– złudzenia obrazów na obrzeżach pola widzenia

Uszy/słuch:

– osłabienia słuchu w jednym lub obu uszach, wrażenie zatkanych uszu

– brzęczenie w uszach

– bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięki

– dzwonienie w jednym lub w obu uszach

Układ trawienny, układ wydalniczy:

– biegunka

– zatwardzenie

– drażliwość pęcherza moczowego (problemy na początku i przy końcu oddawania moczu)

– śródmiąższowe zapalenie pęcherza moczowego

– problemy żołądkowe (nudności lub bóle)

– choroba refluksowa przełyku

Układ mięśniowo-szkieletowy:

– bóle kości, bóle stawów lub ich puchnięcie, zespół cieśni nadgarstka

– sztywność stawów, kręgosłupa, karku, łokieć tenisisty

– bóle mięśni albo skurcze

– fibromialgia

– zapalenie ścięgien

Układ oddechowy, układ krwionośny:

– krótki oddech

– duszność (niemożność nabrania wystarczającej ilości powietrza)

– przewlekły kaszel

– bóle w klatce piersiowej, bolesność w okolicy żeber

– nocne poty lub niewytłumaczalne dreszcze

– kołatania serca lub dodatkowe uderzenia

– zapalenie wsierdzia

– bloki serca

Układ nerwowy:

– drgawki lub niewytłumaczalne drżenia części ciała

– uczucie pieczenia albo dźgające bóle

– słabość mięśni, neuropatie obwodowe lub częściowe paraliże

– poczucie ciśnienia wewnątrz czaszki

– uczucie drętwienia, mrowienia, szpilek na ciele

– problemy z utrzymaniem równowagi, zawroty głowy, trudności podczas chodzenia

– nasilenia choroby lokomocyjnej

– poczucie oszołomienia, zamroczenia

Objawy psychologiczne i psychiatryczne:

– częste zmiany nastroju, drażliwość, objawy dwubiegunowe,

– ponadprzeciętna depresja

– problemy z orientacją w przestrzeni (gubienie się lub uczucie zagubienia)

– poczucie, że “traci się rozum”

– przesadzone reakcje emocjonalne, płaczliwość

– zbytnia senność lub bezsenność

– problemy z zasypianiem lub wybudzanie się

– narkolepsja, bezdech senny

– napady paniki, stany lękowe

– znamiona zachowań obsesyjno-kompulsywnych

Zaburzenia funkcji poznawczych:

– osłabienie pamięci krótkiej lub trwałej

– splątanie, trudność myślenia

– problemy z koncentracją lub  czytaniem

– trudności w mówieniu (mowa niewyraźna lub powolna)

– kłopoty ze znalezieniem słowa

– jąkanie

– zapominanie sposobu wykonywania prostych zadań 

Zaburzenia sfery rozrodczej i seksualnej:

– osłabienie popędu płciowego

– dysfunkcje seksualne

– niewytłumaczalne bóle menstruacyjne, nieregularność cyklu

– niewytłumaczalne bóle piersi lub wydzielina

– bóle jąder, bóle w obrębie miednicy

– bóle w okolicach sromu

Zaburzenia ogólnego samopoczucia:

– złudzenia węchowe

– niewytłumaczalne przybieranie na wadze lub utrata wagi

– ponadprzeciętne zmęczenie

– obrzmiałe gruczoły i węzły chłonne

– niewytłumaczalne stany gorączkowe (zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura)

– powtarzające się infekcje (zatoki, nerki, oczy itp.)

– objawy wydają się zmienne, przychodzą i mijają

– bóle migrują, pojawiają się w różnych częściach ciała

– na wczesnym etapie problemów zdrowotnych – epizod choroby podobnej do grypy, po której organizm nigdy do końca nie wydobrzał

– obniżona temperatura ciała

– alergie, nadwrażliwość na chemikalia

– spotęgowana reakcja na alkohol, czasem cięższe objawy kaca

Oczywiście, nie każdy chory na boreliozę ma wszystkie powyższe objawy. Na ogół wskazuje jednak kilkadziesiąt z nich. Co istotne, na co zwraca uwagę dr McFadzean, “zewnętrzny obraz tej choroby często nie odzwierciedla realnego samopoczucia pacjenta”. Zbyt często pacjenci czujący się naprawdę bardzo źle, słyszą (także od lekarzy), że “dobrze wyglądają”.

Mówiąc o objawach boreliozy, warto też zwrócić uwagę na “Listę kontrolną aktualnych objawów”, którą dr Joseph J. Burrascano Jr zamieścił w “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji” (wydanie XVI, październik 2008). Jak pisze, jest to tylko “ułatwienie w przeprowadzeniu wywiadu” z pacjentem, a objawy są tak ułożone, żeby “lepiej wykazać zajęcie wieloukładowe”, ale niewątpliwie jest to efekt jego wieloletniego doświadczenia w pracy z chorymi na boreliozę. Więcej o zastosowaniu tej w listy w diagnozowaniu klinicznym boreliozy znajduje się w zakładce DIAGNOSTYKA.

Objawy, na jakie zwraca uwagę dr Burrascano w swojej “Liście kontrolnej” są następujące:

– Przewlekłe obrzmiałe gruczoły chłonne

– Ból gardła

– Gorączka

– Ból spodniej części stóp, szczególnie rano,

– Ból stawów:

      Palce, ręce, stopy

Kostki, nadgarstki

      Kolana, łokcie

Biodra, barki

– Opuchnięte stawy:

Palce, ręce, stopy

Kostki, nadgarstki

Kolana, łokcie

Biodra, barki

– Niewytłumaczalny ból pleców

– Sztywność stawów, pleców

– Bóle mięśni, skurcze

– Słabość mięśni

– Drżenia twarzy, innych mięśni

– Splątanie, problemy z myśleniem

– Problemy z koncentracją, czytaniem, uczeniem się

– Blokada słowna, trudności ze znajdywaniem słów

– Zapominanie, słaba pamięć krótkotrwała, słaba uwaga

– Zaburzenia orientacji – gubienie się, błądzenie

– Błędna mowa – niewłaściwe słowa, zaburzenia wymowy

– Zaburzenia nastroju, drażliwość, depresja

– Lęki, napady paniki

– Psychoza – halucynacje, złudzenia, paranoja, dwubiegunowa choroba afektywna

– Drżenia

– Drgawki

– Ból głowy

– Nadwrażliwość na światło

– Nadwrażliwość na dźwięk

– Wzrok – dwojenie, zamazany, mroczki

– Ból ucha

– Słuch – brzęczenie, dzwonienie, osłabienie słuchu

– Nasilona choroba lokomocyjna, zawroty głowy, zawirowania

– Zaburzenia równowagi

– Zamroczenie, słabość, niepohamowana potrzeba, by usiąść lub się       położyć

– Mrowienie, cierpnięcie, pieczenie, kłucie, przeszywające bóle,               nadwrażliwość skóry

– Paraliż Bella

– Ból zębów

– Trzeszczenie w karku, sztywność, ból karku

– Zmęczenie, słaba wytrzymałość

– Bezsenność, przerywany sen, wczesne budzenie się

– Wydłużony czas snu

– Drzemki w ciągu dnia

– Niewytłumaczalny przyrost masy ciała

– Niewytłumaczalna spadek masy ciała

– Niewytłumaczalna utrata włosów

– Ból genitaliów

– Niewytłumaczalne zaburzenia miesiączkowania

– Niewytłumaczalna produkcja mleka, ból piersi

– Drażliwy pęcherz moczowy, zaburzenia funkcji pęcherza

– Zaburzenia wzwodu

– Zaburzenia libido

– Mdłości, nudności

– Pieczenie za mostkiem, ból żołądka

– Zatwardzenie

– Biegunka

– Skurcze, bóle podbrzusza

– Szmer w sercu, wypadanie płatka zastawki

– Zaburzenia rytmu serca

– Bloki serca w EKG

– Ból ściany klatki piersiowej, ból żeber

– Duszność, brak tchu, niewytłumaczalny przewlekły kaszel

– Poty nocne

– Nasilone objawy po alkoholu, nasilony kac

– Objawy nasilają się co cztery tygodnie

– Stopień niepełnosprawności

Listę objawów boreliozy można także zaczerpnąć z kwestionariusza opracowanego przez dra Richarda Horowitza, który zamieścił w swojej książce “How Can I Get Better? An Action Plan for Treating Resistant Lyme & Chronic Disease”. Kwestionariusz może służyć jako narzędzie diagnostyczne dla lekarza, który podejrzewa u pacjenta boreliozę. Więcej na ten temat w zakładce DIAGNOSTYKA.

Poniżej natomiast lista objawów boreliozy na podstawie tego formularza:

– Niewyjaśnione gorączki, poty, dreszcze lub uderzenia gorąca

– Niewyjaśnione chudnięcie lub przybieranie na wadze

– Zmęczenie, osłabienie

– Niewyjaśnione wypadanie włosów

– Powiększone węzły chłonne

– Ból gardła

– Bóle jąder lub miednicy

– Niewyjaśnione zaburzenia miesiączkowania

– Niewyjaśniony mlekotok lub ból piersi

– Wrażliwy pęcherz i zaburzenia funkcji pęcherza

– Dysfunkcja seksualna, spadek libido

– Rozstrój żołądka

– Zaburzenia wypróżnień (zaparcia lub biegunki)

– Ból klatki piersiowej lub żeber

– Duszność lub kaszel

– Palpitacje serca, nierówny rytm serca

– W wywiadzie szmery w sercu lub wypadanie płatka zastawki

– Obrzęk lub ból stawów

– Sztywność karku lub pleców

– Bóle lub kurcze mięśni

– Tiki twarzy i drgania mięśni

– Bóle głowy

– Trzeszczenie karku lub sztywność

– Mrowienie, drętwienie, palenie, uczucie kłucia

– Paraliż nerwu twarzowego (paraliż Bella)

– Oczy: podwójne lub nieostre widzenie

– Uszy: brzęczenie, dzwonienie, ból ucha

– Nasilona choroba lokomocyjna, zawroty głowy

– Zamroczenie, zaburzenia równowagi i problemy z chodzeniem

– Drżenie

– Zmieszanie, problem z myśleniem

– Problem z koncentracją i czytaniem

– Zapominanie, słaba pamięć krótkotrwała

– Dezorientacja: gubienie się, chodzenie do niewłaściwych miejsc

– Trudności z mową i pisaniem

– Huśtawki nastroju, drażliwość, depresja

– Zaburzenia snu: długi sen, problemy z zasypianiem, zbyt wczesne budzenie się

– Nasilone objawy zatrucia po spożyciu alkoholu

Przy czym, w przypadku tego kwestionariusza i zaczerpniętej z niego listy objawów, pojawia się zagadnienie tzw. “wielkiej piątki”, czyli zwraca się szczególną uwagę na pięć poniższych objawów:

– Zmęczenie

– Zapominanie, słaba pamięć krótkotrwała

– Ból lub obrzęk stawów

– Mrowienie, drętwienie, palenie, uczucie kłucia

– Zaburzenia snu: długi sen, problem z zasypianiem, zbyt wczesne budzenie się

Listę objawów boreliozy zaprezentował także Stephen Harrod Buhner w swojej książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji”. Wydaje się, że skupia się ona na objawach najczęściej występujących, co oznacza, że prawdopodobnie nie zawiera tych mniej specyficznych.

Lista objawów według Stephena Harroda Buhnera przedstawia się następująco:

– Rumień wędrujący (EM) (1/3 zakażonych)

– Liczne zmiany EM (1/5 zakażonych)

– Limfocytoma boreliozowa

– Przedłużający się stan gorączkowy

– Wysoka gorączka, dreszcze lub pocenie się (na ogół wskazuje na      koinfekcje bakteryjne)

– Ogólne objawy grypopodobne

– Częste bóle głowy, sztywność karku

– Regularne, lekkie i umiarkowane, silne bóle mięśni i stawów

– Ostry, nieustający ból głowy (na ogół wskazuje na koinfekcje)

– Paraliż Bella (częściowy paraliż twarzy)

– Dezorientacja lub trudności w myśleniu

– Zagubienie, gubienie drogi, udawanie się w niewłaściwe miejsca

– Oszołomienie, zamroczenie

– Huśtawki nastrojów, poirytowanie, depresja

– Zaburzenia snu

– Wyczerpanie, zmęczenie, słaba wytrzymałość fizyczna

– Obraz widziany zamazany bądź z plamkami i/lub wrażliwość na światło

– Uczucie ucisku w oku

– Sztywność stawów i pleców

– Skurcze mięśni twarzy lub innych

– Skrzypienie i trzaski w karku, sztywność, ból

– Mrowienie, drętwienie, uczucie palenia bądź kłucia, promieniujące bóle

– Bóle klatki piersiowej, palpitacje serca

– Duszności, kaszel

– Brzęczenie lub dzwonienie w uszach, wrażliwość na dźwięki

– Choroba lokomocyjna, zawroty głowy, zaburzenia równowagi

– Nagła utrata słuchu

– Drgawki

– Utrata bądź przybranie na wadze

– Powiększone węzły chłonne (może być wywołane koinfekcją)

– Nieregularne miesiączkowanie

– Wrażliwość pęcherza moczowego

– Rozstrój żołądka i/lub bóle brzucha

W związku z tym, że objawy boreliozy są niekiedy bardzo niespecyficzne, błędne diagnozy nie są rzadkością. Borelioza bowiem nazywana jest wielkim imitatorem, z powodzeniem potrafi naśladować wiele innych chorób. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym podczas diagnozowania, bo o błąd jest wyjątkowo łatwo. A błędna diagnoza, to nie tylko cierpienie dla pacjenta, ale także ewidentne straty finansowe dla całego systemu.

Jednak sytuacja odwrotna – kiedy bez wykluczenia innych chorób wszystkie objawy przypisuje się boreliozie – także nie jest wskazana. Nie byłoby bowiem rozsądne, bez wykluczenia innych jednostek chorobowych, od razu np. ból głowy przypisywać boreliozie. To dlatego chorzy na boreliozę na ogół odbywają “pielgrzymki” po różnej maści specjalistach, zanim zostanie postawiona prawidłowa diagnoza.

Borelioza może manifestować się tak szerokim spektrum objawów, czasami tak niespecyficznych, że całkiem uczciwie zyskała miano “wielkiego imitatora”. Doskonale bowiem potrafi “naśladować” inne choroby. Choć życzylibyśmy sobie, żeby było inaczej, czasami naprawdę (zważywszy, że testy z krwi mogą nie przynieść zadowalającej odpowiedzi) odkrycie, że za nasz stan odpowiedzialne są krętki może wymagać wręcz detektywistycznych umiejętności, a czasami po prostu łutu szczęścia. Bo co, jeśli nie pamiętamy, żeby ugryzł nas kleszcz? Co, jeśli wszystkie objawy wskazują na inną chorobę? Dlaczego mamy nie uwierzyć? Dlaczego nie podjąć leczenia, szczególnie, jeśli lekarz jest co do niego przekonany?

Niestety, takich historii jest mnóstwo… Przypadki chorych na boreliozę, błędnie zdiagnozowanych i niewłaściwie leczonych nie należą do rzadkości.

Dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” prezentuje listę chorób, z którymi mylona jest borelioza, przy czym zaznacza, że lista ta oczywiście nie jest kompletna, ponieważ tych chorób jest o wiele więcej:

“- stwardnienie zanikowe boczne (ALS)

– zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD)

– autyzm

– zespół przewlekłego zmęczenia

– choroba Crohna

– zapalenie mózgu

– fibromialgia

– śródmiąższowe zapalenie pęcherza moczowego

– zespół jelita drażliwego

– młodzieńcze zapalenie stawów

– toczeń układowy

– zapalenie opon mózgowych

– choroby neuronu ruchowego

– stwardnienie rozsiane

– zaburzenia obsesyjno-kompulsywne

– choroba Parkinsona

– zespoły psychiatryczne (depresja, zaburzenia afektywne dwubiegunowe, obsesyjno-kompulsywne itd.)

– choroba Raynauda

– reumatoidalne zapalenie stawów

– twardzina (sklerodermia)

– zespół Sjögrena

– zaburzenia tarczycowe”.

Zwraca także uwagę, że część tych diagnoz, w szczególności dotyczących chorób autoimmunologicznych (np. tocznia, Hashimoto czy reumatoidalnego zapalenia stawów) wcale nie musi być błędna, ponieważ “zakażenie Borrelią wytrąca system odpornościowy z równowagi w stopniu wystarczającym, aby zainicjować mechanizmy autoimmunologiczne”. Czyli do boreliozy może dojść choroba autoimmunologiczna. Naprawdę nie dziwi fakt, że nie jest trudno „przegapić” wtedy chorobę z Lyme.

Niektórzy wskazują także na chorobę Alzheimera czy chorobę neuronów ruchowych i wiele innych schorzeń, które błędnie diagnozowane są zamiast boreliozy… Jak więc się w tym wszystkim nie dać zwieść? Jak nie zejść na diagnostyczne manowce? Szczególnie, że według czarnego humoru rodem ze środowisk medycznych wszystko wie tylko patolog. Mówiąc na marginesie, w przypadku boreliozy, ten czarny humor zda się niekiedy rzeczywistością… Przynajmniej jeśli chodzi o badania przeprowadzone przez dra Alana McDonalda, który zbadał mózgi osób chorujących za życia na schorzenia neurologiczne (zdiagnozowane nie jako borelioza) i absolutnie we wszystkich próbkach odkrył patogeny przenoszone przez kleszcze – w tym m.in. Borrelia burgdorferi, czyli krętka wywołującego chorobę z Lyme.

Jeśli mamy zatem uzasadnione wątpliwości, co do postawionej nam diagnozy, to czasami naprawdę warto sobie zaufać i nie odpuszczać. Szczególnie wtedy, gdy leczenie wymagałoby zastosowania leków steroidowych, o których wiadomo, że są niewskazane w boreliozie, ponieważ działają immunosupresyjnie, czyli obniżają odporność, co na ogół prowadzi do bardzo poważnego (czasami wręcz nieodwracalnego) pogorszenia stanu chorego na boreliozę.

Dr Nicola McFadzean we wspomnianej już książce wskazuje na pewne “poszlaki”, które mogą świadczyć o tym, że za objawami, które nam towarzyszą, a nawet za chorobami autoimmunologicznymi, które zostały u nas zdiagnozowane, jako “czynnik przyczynowy” może stać borelioza. I wymienia:

“1. Pacjent ma dużo objawów obejmujących wiele układów organizmu.

2. Wyniki tradycyjnie wykonywanych badań laboratoryjnych nie prowadzą do żadnych użytecznych wniosków ani klarownej diagnozy (…).

3. Postawiono formalną diagnozę, ale standardowe leczenie nie przynosi spodziewanej poprawy bądź rezultatów.

4. Próba terapeutyczna w kierunku leczenia boreliozy – choroby z Lyme (w postaci pojedynczej serii antybiotyków) wywołuje reakcję Herxheimera i następującą po niej poprawę objawów.”

Przypadków trafnej diagnozy, nawet po wielu latach, i wdrożenia odpowiedniego, przynoszącego ulgę leczenia, jest naprawdę wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że nigdy nie jest za późno na leczenie boreliozy. Co więcej, dr McFadzean wspomina także, że “w przypadku chorób autoimmunologicznych, w których istnieją wystarczające dowody współistnienia boreliozy (…) leczenie jej często prowadzi do złagodzenia, jeśli nie całkowitej eliminacji procesów autoimmunologicznych”.

Zdjęcie ilustracyjne

W przypadku boreliozy, tak jak w przypadku wielu innych chorób, bardzo duże znaczenie ma, kiedy (jak szybko) zostanie zdiagnozowana. I o ile w przypadku innych chorób nie zawsze powodzenie leczenia zależy od czasu trwania infekcji, o tyle w boreliozie ma to kluczowe znaczenie. Największe szanse na powrót do pełnego zdrowia są wówczas, kiedy terapia zostanie podjęta niezwłocznie po zakażeniu, zanim choroba osiągnie stadium bardziej zaawansowane.

W boreliozie można wyróżnić trzy stadia infekcji: borelioza wczesna zlokalizowana, borelioza wczesna rozsiana oraz borelioza późna – przewlekła. Jak łatwo się domyślić, borelioza wczesna zlokalizowana daje największe (niemalże stuprocentowe) szanse na wyleczenie. Najtrudniej jest z późną, chroniczną boreliozą. Ale, żeby była jasność, fazy te nie rozwijają się książkowo. Nie da się jednoznacznie określić ram: tu się kończy pierwsze stadium, a tu zaczyna kolejne. Ba, niekiedy borelioza wczesna zlokalizowana przechodzi od razu w fazę boreliozy późnej – przewlekłej. I tak, jak w przypadku wszystkiego, co dotyczy boreliozy, także rozpoznawanie stadiów choroby nie jest oczywiste. Wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia od lekarza.

Nie jest to jednak jedyny problem związany ze stadiami choroby, o wiele poważniejszy wynika z tego, że Amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych (Infectious Disease Society of America – IDSA), które określa wytyczne (standardy) leczenia boreliozy, na których wzorują się inne kraje, m.in. Polska, raczej nie bierze pod uwagę przewlekłej boreliozy. Natomiast pozostające w opozycji do niego Międzynarodowe Towarzystwo Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS) przedstawia dowody na jej istnienie. Rzecz w tym, że w związku z tymi rozbieżnościami wielu pacjentów pozostaje bez odpowiedniej opieki zdrowotnej.

Dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” przytacza różne badania potwierdzające istnienie późnej boreliozy i konkluduje: “…istnienie chronicznej boreliozy – choroby z Lyme (spowodowanej czynnym zakażeniem bakteryjnym) jest dość oczywiste i obecne w literaturze naukowej. Jest poparte licznymi badaniami przeprowadzonymi w różnych częściach świata przez badaczy reprezentujących różne dziedziny. Źródło kontrowersji ma podstawę nie naukową, ale polityczną, związaną z dogmatycznym podejściem do tematu. IDSA odmawia uznania czynnej infekcji bakteryjnej jako przyczyny przewlekłej boreliozy – choroby z Lyme nie z powodu takich czy innych obserwacji naukowych, ale ze względu na wieloaspektową niewydolność i niedoskonałość biurokratycznych procedur, według których działa ta instytucja. (…) Istnienie przewlekłej boreliozy – choroby z Lyme jest faktem, dlatego też jestem przekonana, że prędzej czy później zostanie to oficjalnie przyznane. Niestety, tymczasem pacjenci pozostają zawieszeni pomiędzy dwiema stronami ideologicznej debaty”.

Nie czekając na rozstrzygnięcie tego sporu, wokół którego toczy się obecnie debata tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, poniżej zaprezentujemy wszystkie trzy stadia boreliozy.

Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego, niż rozpoznanie wczesnej boreliozy. Jest to po prostu miejscowe zakażenie objawiające się zmianą skórną w postaci zaczerwienienia. To zaczerwienienie – zwane rumieniem wędrującym, w skrócie EM od łacińskiej nazwy erythema migrans – pojawia się w miejscu, w którym wbity był kleszcz. Z czasem się powiększa (stąd nazwa “wędrujący”), równocześnie wewnątrz stając się jaśniejsze (tylko zewnętrzny obrys pozostaje mocniej zarysowany).

Rumień może pojawić się w ciągu kilku dni lub kilku tygodni po ukąszeniu przez kleszcza. Ale… może też nie pojawić się wcale. W rzeczywistości bowiem więcej niż połowa chorych ze zdiagnozowaną boreliozą nie miała rumienia (niektóre źródła mówią nawet, że rumień pojawia się tylko u 30 procent chorych). Kiedy jednak już się pojawi i jest prawidłowo rozpoznany, trzeba natychmiast podjąć odpowiednie leczenie (nie czekając na potwierdzenie boreliozy testami serologicznymi, ponieważ przeciwciała, jeśli się w ogóle pojawią, to dopiero po kilku tygodniach). Wtedy szanse na całkowite wyleczenie są niemalże stuprocentowe.

Rzecz jednak w tym, że rumień nawet jeśli się pojawi, nie zawsze wygląda tak, jak opisaliśmy go powyżej i jego rozpoznanie może nie być takie oczywiste, stad wielokrotnie zostaje “przegapiony”. “Jedno z badań pokazuje, że owo przytaczane centralne przejaśnienie w istocie nie występuje u ponad połowy z przebadanych przypadków rumienia wędrującego – informuje dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” – Rumień spotykany w praktyce może pokrywać dużą część ciała pacjenta, może być niejednolity lub rozlany. Może również przypominać inne powszechnie występujące zmiany, jak te po ugryzieniu pająka, przy grzybicy skóry lub przy zakażeniu tkanki łącznej”. Wspomina także o badaniach, w których opisano kilkanaście przypadków rumienia wędrującego błędnie rozpoznanego jako zapalenia tkanki łącznej. Co więcej, rumień może pojawić się w takim miejscu na ciele, że pacjent nie będzie miał szansy go zauważyć, np. z tyłu głowy we włosach.

Obok rumienia, we wczesnej boreliozie mogą się pojawić (ale nie muszą) objawy grypopodobne. Na ogół w ciągu pierwszych kilku tygodni po ugryzieniu przez kleszcza. Chory może odczuwać ból mięśni, stawów, gardła, mieć gorączkę, czuć się osłabionym. Jeśli jednak nie pamięta ukąszenia przez kleszcza, jeśli nie miał rumienia, to bardzo łatwo przypisać te objawy zwykłemu przeziębieniu czy grypie. To dlatego borelioza wczesna zlokalizowana (najprostsza do wyleczenia, bo nie dająca jeszcze objawów ogólnoustrojowego zakażenia) jest tak rzadko diagnozowana i leczona. I dlatego na ogół przechodzi w fazę choroby wczesnej rozsianej lub późnej chronicznej.

Nierozpoznana i nieleczona borelioza wczesna zlokalizowana na ogół przechodzi w fazę choroby wczesnej rozsianej. Borrelie i inne patogeny, którymi zainfekował nas kleszcz wraz z krwią rozprzestrzeniają się po całym organizmie i zaczynają dawać coraz więcej objawów. Choć u niektórych chorych tempo rozprzestrzeniania infekcji może być tak duże, że choroba od razu przejdzie w fazę boreliozy chronicznej. Jeśli jednak układ odpornościowy chorego usiłuje sobie radzić z infekcją, jeśli chory nie był leczony steroidami (które działają immunosupresyjnie, czyli ogólnie rzecz ujmując obniżają odporność) to w fazie wczesnej rozsianej objawy (oczywiście, jak na boreliozę) są raczej umiarkowane.

Chory może odczuwać bóle mięśni lub stawów, ale może je przeoczyć, ponieważ mogą nie być zbyt nasilone, ponadto mogą raz występować w jednym, raz w innym miejscu. Dlatego mówi się o bólach wędrujących. Niekiedy może boleć łydka, zaraz potem biceps, łokieć, a później kolano… Do tego mogą dojść zawroty głowy, uczucie niepokoju, kołatanie serca, trudności ze spaniem, napady lęku. Na tym etapie może się pojawić tak charakterystyczne dla boreliozy uczucie bezustannego zmęczenia, a także sztywność karku. U każdego chorego może to wyglądać zupełnie inaczej, a objawy mogą być tak niespecyficzne, że niekiedy trudno skojarzyć je z boreliozą.

Jeśli jednak w wywiadzie było ugryzienie przez kleszcza, no i występują objawy równocześnie z wielu układów, zawsze warto wziąć pod uwagę możliwość choroby z Lyme. Szczególnie, jeśli na tym etapie pojawią się także objawy neurologiczne (np.: zapalenie opon mózgowych, paraliż Bella, czyli porażenie nerwu twarzowego, uczucie pieczenia czy mrowienia skóry…) albo trudności z koncentracją, splątanie, problemy z pamięcią czy bezsenność. W “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji“ (wydanie XVI) dra Josepha Burrascano można wyczytać, że rozsianą chorobę mogą też reprezentować wielokrotne zmiany EM, ale występują one u mniej niż 10 procent chorych.

W każdym razie na ogół na tym etapie chory albo bagatelizuje objawy, jeśli da się z nimi jakoś żyć, albo chodzi od specjalisty do specjalisty, na ogół nie uzyskując odpowiedniej diagnozy oraz leczenia i nierzadko dochodzi do wniosku (albo sugerują mu to lekarze), że to zaburzenia natury psychicznej (inna rzecz, że stany depresyjne na tym etapie choroby – także jako objaw boreliozy – również mogą się pojawić). To dlatego Stephen Harrod Buhner swoją książkę “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” zadedykował: “Dla wszystkich, którym lekarze powiedzieli, że to siedzi tylko w ich głowach”.

Nieleczona borelioza powoduje, że obecne w organizmie patogeny mogą siać coraz większe spustoszenie i jeśli w ciągu roku od zakażenia nie uzyskuje się prawidłowej diagnozy i odpowiedniego leczenia (co jest, niestety, dość częste) można już mówić o boreliozie późnej – przewlekłej. To stadium jest najtrudniejsze do zdiagnozowania i wyleczenia.

O późnej boreliozie (zwanej także przewlekłą, chroniczną, późną rozsianą, nawrotową, przetrwałą) możemy mówić wtedy, gdy choroba jest obecna dłużej niż rok (niektórzy twierdzą, że pół roku) i obejmuje wiele układów, a także pojawiają się powikłania wynikające z zaburzeń układu odpornościowego. Jest to stadium, wbrew pozorom, najtrudniejsze do rozpoznania, a zarazem najtrudniejsze do leczenia. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że z doświadczeń klinicystów wynika, że niektórzy pacjenci mogą nie zostać w pełni wyleczeni.

Dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” – cytując i powołując się na dra Jospeha Burrascano jako na “czołowego lekarza zajmującego się w USA zarówno leczeniem boreliozy – choroby z Lyme, jak i badaniami naukowymi nad nią” – pisze, że o przewlekłej boreliozie może być mowa, jeśli spełnione są trzy warunki: choroba trwa przynajmniej od roku (“jest to w przybliżeniu moment, gdy zaburzenie odporności osiąga poziom znaczący klinicznie”); są uporczywe objawy neurologiczne albo aktywne zapalenie stawów; utrzymuje się aktywna infekcja Borrelią mimo wcześniejszej antybiotykoterapii. Czasami mówi się, że z późną boreliozą mamy do czynienia wtedy, kiedy infekcja przetrwa 30-dniową kurację antybiotykami.

O problemie informuje Międzynarodowe Towarzystwo Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS). Dr Nicola McFadzean, we wspomnianej powyżej książce – powołując się na zamieszczone na stronie internetowej ILADS informacje – cytuje, co następuje:

“Elementem przewlekłej boreliozy – choroby z Lyme są uporczywe zespoły objawów, w skład których mogą wchodzić zmęczenie, zaburzenia funkcji poznawczych, bóle głowy, zaburzenia snu i inne patologiczne zjawiska neurologiczne, takie jak choroba demielinizacyjna, neuropatia obwodowa, a czasami uszkodzenia nerwów ruchowych; objawy neuropsychiatryczne; objawy kardiologiczne, włącznie z opóźnieniem przewodnictwa elektrycznego oraz kardiomiopatią rozstrzeniową; problemy mięśniowo-szkieletowe”.

Przy późnej boreliozie pojawia się jeszcze problem wynikający z nagromadzenia neurotoksyn, które wydzielają Borrelie. Wiadomo, że im dłużej jest się chorym, tym więcej neurotoksyn w organizmie. Dr Joseph Burrascano w “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji “ (wydanie XVI) stwierdza, że neurotoksyny Borrelii “mogą wywoływać objawy encefalopatii, powodować trwającą reakcję zapalną z objawami przypominającymi zakażenia wirusowe powszechne w późnej boreliozie z Lyme, a także potencjalnie zaburzają działanie hormonów przez blokowanie receptorów hormonalnych”.

Ostatnia faza boreliozy bywa więc bardzo ciężką postacią choroby i może nie rokować trwałego wyleczenia, to dlatego tak istotne jest wczesne rozpoznanie i odpowiednia terapia. Co jednak ważne, nawet jeśli nie do końca uda się eradykować krętki, to i tak leczenie przynosi ulgę i daje nadzieję na cofnięcie wielu objawów. Niektórzy chorzy, szczególnie ci stosujący zioła, pozostają na tzw. dawkach podtrzymujących (minimalnych) i wielokrotnie są niemalże bezobjawowi.

Kiedy padnie diagnoza: borelioza, bardzo często pojawia się – oprócz oczywistego zagubienia, strachu przed nieznanym i czasami wręcz paniki – pytanie, co dalej? Jak ją leczyć? Bardzo często już sam czas diagnozy był “drogą przez mękę”, na dodatek wielu chorych zdaje sobie również sprawę, że w środowisku medycznym trwa spór wokół definiowania, diagnozowania i leczenia boreliozy, który zyskał miano “boreliozowych wojen”. Powiedzieć jednak, że to “spór”, to jakby nie powiedzieć nic. Bo to jest prawdziwa wojna, która rozpala przeciwników do czerwoności. Jak zatem chory ma się w tym odnaleźć? Najlepiej poznając fakty i samodzielnie podejmując decyzję, którą ścieżką terapii chce podążyć.

Przypomnijmy więc, że obowiązujące w Polsce wytyczne Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych dotyczące leczenia i diagnozowania boreliozy w jakimś sensie opierają się na zaleceniach Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Disease Society of America – IDSA), które zakładają (ogólnie rzecz ujmując) dwustopniową diagnozę serologiczną (najpierw test ELISA, a później Western Blot) i maksymalnie 28-dniową antybiotykoterapię. Pozostałe po tym objawy nazywają zespołem poboreliozowym.

Jednak w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych w antymonopolowym dochodzeniu w sprawie IDSA stwierdzono zbyt wiele poważnych błędów, kontrowersji, wątpliwości i w efekcie zalecono stworzyć nowe wytyczne. Minęły dwa lata zanim IDSA publicznie oświadczyła, że istnieje konieczność zmiany wytycznych, ale dopiero w 2016 roku jej zalecenia zostały usunięte z Bazy Zaleceń Medycznych Departamentu Zdrowia USA (National Guideline Clearinghouse – NGC). Na marginesie dodajmy, że wytyczne powinny być zmieniane (aktualizowane) co pięć lat, żeby zawsze opierały się na najnowszych badaniach. Nowe zalecenia IDSA wciąż się nie pojawiły.

W tym jednak czasie swoje zalecenia sformułowali lekarze-praktycy zrzeszeni w organizacji non profit pod nazwą Międzynarodowe Towarzystwo Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS), która jest poniekąd w opozycji do IDSA. W 2014 r. NGC zaakceptowała te wytyczne, które do dziś są jedynymi oficjalnie obowiązującymi. Różnią się one od tych z 2006 roku, które zaproponowała IDSA. Zakładają znaczną swobodę lekarza w wyborze kuracji i diagnostyki, nie ograniczając kuracji antybiotykowej do miesiąca i nie uzależniając diagnozy od testów serologicznych (chorzy mogą być seronegatywni). Co więcej, wyleczenie rozumieją jako ustąpienie wszystkich objawów, bo tzw. zespół poboreliozowy traktują jako nadal aktywną infekcję.

W Polsce oficjalne leczenie boreliozy przez lekarzy chorób zakaźnych nie opiera się jednak na wytycznych ILADS z 2014 roku. Tylko w niektórych prywatnych gabinetach lekarze z nich korzystają. Niestety, chory postawiony jest w sytuacji, kiedy sam musi dokonać wyboru sposobów leczenia (jeśli wie, że są dwie drogi). Czy według IDSA, czy według ILADS? Niewątpliwie, powinien być o takiej możliwości informowany przez lekarzy. Niektórzy wybierają jeszcze inną drogę – zioła.

Pisząc jednak dalej o leczeniu boreliozy, nie będziemy opierać się na wycofanych zaleceniach IDSA. Zatem:

Leczenie powinno zależeć od fazy choroby, czyli od tego czy mamy do czynienia z boreliozą wczesną zlokalizowaną, boreliozą wczesną rozsianą, czy boreliozą późną.

Leczenie musi uwzględniać trzy formy morfologiczne Borrelii: kręta, formę bez ściany komórkowej i cystę.

Lecząc boreliozę, trzeba uwzględnić koinfekcje, co więcej niektórzy uważają, że leczenie należy zacząć właśnie od koinfekcji, a dopiero później zająć się boreliozą, jeśli leczenie równoczesne nie jest możliwe.

Podczas terapii niezbędne jest zwrócenie uwagi na problem biofilmu, a także reakcji Jarischa-Herxheimera.

Ponadto, podczas leczenia boreliozy, oprócz pozbywania się krętków (i innych patogenów), niezbędne jest również leczenie objawowe, a także wzmacnianie odporności, wzmacnianie tkanki kolagenowej, odpowiednia dieta, a w razie konieczności rehabilitacja.

Taka kompleksowa kuracja może potrwać o wiele dłużej niż 28 dni. I to w każdym indywidualnym przypadku od decyzji lekarza zależeć będzie czas jej trwania. Możliwe też, że niezbędne będzie stosowanie równocześnie wielu leków (w tym antybiotyków) i suplementów. Czasami lekarz może także zdecydować o równoczesnym stosowaniu ziół, czasami po kuracji antybiotykami może zaproponować same zioła. Są jednak i tacy chorzy, którzy decydują się na kurację wyłącznie ziołami. Wtedy warto korzystać z porad doświadczonych fitoterapeutów.

Mówiąc o leczeniu boreliozy wczesnej zlokalizowanej, nie mówimy o wytycznych Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych dotyczących leczenia i diagnozowania choroby z Lyme – które w jakimś sensie opierają się na zaleceniach Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Disease Society of America – IDSA) – ale przyglądniemy się, jak robią to lekarze związani z pozostającym w opozycji do IDSA Międzynarodowym Towarzystwem Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS). Ich wytyczne zakładają m.in. znaczną swobodę lekarza w wyborze kuracji. Możemy też przyglądnąć się propozycjom znawców ziół, np. Buhnera.

Przypomnijmy, że mówiąc o boreliozie wczesnej zlokalizowanej mamy na myśli pierwsze kilka tygodni od momentu zakażenia Borrelią, kiedy mogą pojawić się w różnym czasie (choć nie muszą!) między innymi następujące objawy: rumień wędrujący, ból mięśni, stawów, gardła, gorączka, osłabienie. Jeśli jednak nie pamiętamy ukąszenia przez kleszcza, jeśli nie było rumienia, to bardzo łatwo przegapić te objawy i potraktować je jak zwykłe przeziębienie czy grypę. Jeśli jednak, w tym nieszczęściu, dopisało nam szczęście i padnie właściwa diagnoza, leczenie musi się zacząć niezwłocznie.

Dr Joseph Burrascano w “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy i koinfekcji (wydanie XVI, październik 2008) pisze, że “po ukąszeniu kleszcza Borrelia szybko rozsiewa się poprzez krew i na przykład można ją znaleźć w ośrodkowym układzie nerwowym już po 12 godzinach od czasu dostania się do krwiobiegu” i dodaje, że to dlatego “nawet we wczesnej infekcji wymagana jest pełnodawkowa terapia antybiotykowa z czynnikiem zdolnym do penetracji wszystkich tkanek w koncentracjach uważanych za bakteriobójcze”.

I chyba właśnie w tej “koncentracji antybiotyku” jest problem, jeśli chodzi o pacjentów leczonych we wczesnej fazie, a jednak niewyleczonych… Pisze o tym m.in. dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”: “Dobrym przykładem jest tu doksycyklina. Jest ona często podawana w dawce 100 mg dwa razy dziennie, niemniej dla chorych na boreliozę – chorobę z Lyme, jak wykazały badania, taka dawka jest bakteriostatyczna, co oznacza, że lek hamuje rozwój bakterii, ani ich całkowicie nie niszczy”.

Jak, zatem, powinno się podejść do leczenia boreliozy wczesnej zlokalizowanej? Na pewno od razu trzeba uwzględnić w podawanych lekach wszystkie trzy formy Borrelii, koinfekcje, objawy… Dr McFadzean informuje, na przykład, że jeśli “jest obecna Babesia, to przesuwa się ją na liście priorytetów do leczenia na pierwszą pozycję”. Załóżmy jednak, że czynnikiem dominującym zakażenia jest jednak Borrelia. Co wówczas? Przede wszystkim w tej fazie trudno o jakiekolwiek potwierdzenie choroby w testach. A leczenie trzeba podjąć jak najszybciej. Co więcej, są dwie opcje. Pierwsza: pacjenta ugryzł kleszcz, ale nie ma jeszcze żadnych objawów, nawet rumienia. Druga: pacjent ma rumień lub inne objawy wczesnej zlokalizowanej boreliozy.

Co na to lekarze zajmujący się leczeniem boreliozy? W pierwszym przypadku, np. dr McFadzean we wspomnianej już publikacji, proponuje leczenie profilaktyczne przez miesiąc jednym antybiotykiem (duże dawki) i lekiem, który radzi sobie z cystami. Natomiast w drugim przypadku proponuje aż trzy antybiotyki równocześnie i lek na cysty przez dwa miesiące, jeśli objawy miną zaleca zioła przez kolejne dwa miesiące. Natomiast jeśli objawy nie mijają, kontynuację ich podawania tak długo, aż miną (ale to już wymaga leczenia jak w przypadku boreliozy przewlekłej). Przytacza też schemat leczenia dr Richarda Horowitza, który co prawda też w przypadku fazy wczesnej zlokalizowanej stosuje dwumiesięczną multiantybiotykoterapię i lek na cysty, ale po pierwszym miesiącu zmienia zestaw leków.

Jeśli chodzi o dr Burrascano, to w swoich “Uwagach diagnostycznych…” także jest zwolennikiem “prewencyjnego leczenia”, to znaczy wtedy, kiedy pacjent został ugryziony przez kleszcza, ale nie ma objawów. Uważa, że “analiza stosunku ryzyka do korzyści sprzyja zastosowaniu prewencji antybiotykowej”, przy czym wymienia grupy osób, dla których jest to zalecane, a wśród nich “ukąszone na terenie nasilonej endemii boreliozy”. Warto wspomnieć więc, że cała Polska uznana jest obecnie za obszar endemiczny. Co zatem zaleca dr Burrascano w takim przypadku? Pamiętać o koinfekcjach i 28 dni leczenia antybiotykami dla dzieci oraz dorosłych i 6 tygodni dla kobiet w ciąży. Natomiast w przypadku, kiedy już są objawy:

“1. Dorośli – terapia doustna, którą należy kontynuować aż przynajmniej miesiąc nie będzie objawów, minimum 6 tygodni leczenia.

2. Kobiety w ciąży – 1 i 2 trymestr – dożylnie 30 dni, potem doustnie 6 tygodni, 3 trymestr – doustna terapia przez ponad 6 tygodni jak powyżej (…).

3. Dzieci – doustna terapia przez ponad 6 tygodni”.

A co ze stosowaniem ziół we wczesnej fazie boreliozy (także wówczas, kiedy ugryzł kleszcz a nie ma objawów)? Na przykład Stephen Harrod Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” proponuje zastosowanie podstawowego schematu naturalnego leczenia boreliozy plus Traganek błoniasty (Astragalus membranaceous), a jeśli pojawiły się objawy (w tym np. rumień) to do podstawowego schematu zaleca dodać Żeń-szeń syberyjski, czyli Eleuterokok kolczasty (Eleutherococcus senticosus).

Bez względu jednak na to, czy w przypadku boreliozy wczesnej zlokalizowanej (bądź jej podejrzenia) zostaną zastosowane antybiotyki czy zioła, odpowiednie (co na ogół znaczy agresywne) leczenie musi być podjęte jak najszybciej, jeśli chce się osiągnąć pełne zwycięstwo. A jest ono, jak najbardziej możliwe.

Kiedy niezdiagnozowana borelioza – bądź niewyleczona w fazie wczesnej zlokalizowanej – przejdzie w stadium wczesne rozsiane, wyleczenie jest już trochę bardziej uciążliwe, ale nadal nie niemożliwe.

Mówiąc jednak o leczeniu boreliozy wczesnej rozsianej, znowu jesteśmy zobowiązani zwrócić uwagę, że nie mówimy o wytycznych Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych dotyczących leczenia i diagnozowania boreliozy – które w jakimś sensie opierają się na zaleceniach Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Disease Society of America – IDSA) – ale przyjrzymy się, jak robią to lekarze związani z pozostającym w opozycji do IDSA Międzynarodowym Towarzystwem Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS). Ich wytyczne zakładają m.in. znaczną swobodę lekarza w wyborze kuracji. Możemy też przyglądnąć się propozycjom fitoterapeutów czy znawców ziół, np. Buhnera.

Przypomnijmy, że z boreliozą wczesną rozsianą mamy do czynienia na ogół po kilku tygodniach od zakażenia Borrelią, kiedy do objawów wczesnej fazy zlokalizowanej (takich jak np. rumień wędrujący, ból mięśni, stawów, gorączka, osłabienie) dojdą objawy z innych układów, np.: zawroty głowy, uczucie niepokoju, kołatanie serca, trudności ze spaniem, napady lęku, zmęczenie, sztywność karku albo zapalenie opon mózgowych, paraliż Bella, uczucie pieczenia czy mrowienia skóry lub też trudności z koncentracją, splątanie, problemy z pamięcią czy bezsenność.

Jeśli borelioza zostanie zdiagnozowana właśnie na tym etapie, co nie jest taką oczywistością, leczenie musi już wyglądać inaczej niż w fazie wstępnej zlokalizowanej. Będzie, oczywiście, zależeć od objawów, ich nasilenia, koinfekcji. Musi także uwzględniać różne formy morfologiczne Borrelii. Dr Joseph Burrascano w “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy i koinfekcji (wydanie XVI, październik 2008) pisze, że “wybór leku i jego dawkowanie będzie się różniło u różnych pacjentów z powodu wielu czynników. Do nich należą czas trwania i ciężkość choroby, obecność koinfekcji, zaburzenia układu odpornościowego, immunosupresant stosowany w czasie infekcji, wiek, waga, wzrost, funkcje układu pokarmowego, uzyskane stężenia (antybiotyków) we krwi i tolerancja pacjenta na leki”. Chodzi o to, że na tym etapie podejście do każdego pacjenta musi być zindywidualizowane. Potwierdza to również dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących“, pisząc: “w podejściu do leczenia boreliozy – choroby z Lyme konieczna jest znaczna indywidualizacja terapii” i gdzie indziej dodając: “nie ma żadnej gwarancji, że to co działa u jednego pacjenta, będzie działać równie dobrze u drugiego”.

Niemniej jednak i dr. Burrascano, i dr McFadzean zamieszczają w swoich (wspomnianych wyżej) publikacjach pewne wytyczne dotyczące leczenia boreliozy w tej fazie. I tak, np. dr Burrascano pisze:

“1. Dorośli – terapia doustna do czasu aż nie pojawi się 4-8 tygodni bez objawów aktywnej choroby (zwykle terapia trwa od 4 do 6 miesięcy).

2. Kobiety w ciąży – jak w chorobie zlokalizowanej, ale należy leczyć przez całą ciążę. [Przypomnijmy, że w fazie zlokalizowanej proponuje: “1 i 2 trymestr – dożylnie 30 dni, potem doustnie 6 tygodni, 3 trymestr – doustna terapia przez ponad 6 tygodni jak powyżej…” – przyp. red.].

3. Dzieci – doustna terapia, której czas trwania opiera się o kliniczną odpowiedź”.

Na ogół stosuje się połączenie minimum dwóch antybiotyków i leku przeciw cystom, jeśli chodzi o zakażenie Borrelią, tak żeby zapewnić pełną synergię działania. Zestawy zmienia się co jakiś czas w zależności od obrazu klinicznego. W związku z tym jednak, że taka multiantybiotykoterapia trwa na ogół wiele miesięcy, niezbędne jest także podawanie leków, ziół i suplementów osłonowych, żeby zminimalizować możliwość wystąpienia skutków ubocznych długotrwałej antybiotykoterapii bądź różnego rodzaju powikłań.

Jednym z najważniejszych suplementów są probiotyki. Bardzo często stosuje się także leki, suplementy bądź zioła wspomagające pracę wątroby, jelit, odporność, a także magnez, witaminy z grupy B, witaminy C i D, a także koenzym Q10, kwas alfa-liponowy, glukozaminę, zieloną herbatę… Lista zaproponowana przez lekarza może być naprawdę długa.

Najtrudniejsze na tym etapie leczenia jest “ustalenie priorytetów”, co leczyć najpierw (jeśli są także koinfekcje) i jak bardzo agresywna może być terapia, uwzględniwszy ewentualne skutki uboczne i herksy. Ważne jest także stosowanie diety przeciwgrzybiczej. I co najważniejsze – o czym informuje np. dr McFadzean w swojej książce – terapia musi być kontynuowana “przez dwa miesiące od momentu ustąpienia u chorego objawów. To znaczy, że pacjent powinien się czuć, jak przed chorobą (jeżeli w ogóle może sobie przypomnieć ten stan!) przez dwa miesiące przed zakończeniem antybiotykoterapii. A nawet wtedy rozsądne jest kontynuowanie dalej leczenia ziołami bakteriobójczymi przez kilka miesięcy po odstawieniu antybiotyków, żeby stłumić ewentualne pozostałości infekcji i zapobiec jej nawrotowi”.

Jednakowoż są także tacy pacjenci, którzy z różnych powodów nie chcą bądź nie mogą stosować antybiotyków i to dla nich (a także dla tych, którzy chcą łączyć antybiotyki z ziołami) Stephen Harrod Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” zaprezentował rozszerzony schemat naturalnego leczenia boreliozy, który może być stosowany również w boreliozie wczesnej rozsianej. Na ogół zioła przyjmuje się wówczas przez rok (choć w maksymalnych dawkach przez kilka miesięcy), ale w razie konieczności można ten okres wydłużyć. Zioła proponowane przez Buhnera dobiera się do każdego przypadku indywidualnie, biorąc pod uwagę objawy i ogólny obraz kliniczny, a bazą i punktem wyjścia jest podstawowy schemat naturalnego leczenia boreliozy. Oczywiście, dodaje się również zioła na koinfekcje, jeśli zachodzi taka potrzeba. Równocześnie wzmacnia się odporność i tkankę kolagenową.

Bez względu jednak na to, czy zostaną zastosowane antybiotyki czy zioła leczenie musi trwać odpowiednią ilość czasu. I ciężko jest z góry założyć jaką – u różnych pacjentów może to wyglądać zupełnie inaczej. To zależy od wielu, niekiedy bardzo subiektywnych, czynników. Ważne jest jednak, żeby (czy to po kilku- czy po wielomiesięcznym leczeniu) ustąpiły wszystkie objawy. Jeśli po trzech miesiącach od odstawienia leków (które trzeba przyjmować jeszcze dwa miesiące po ustąpieniu wszystkich objawów) symptomy nie wrócą – można odtrąbić zwycięstwo.

Mniej więcej po roku od zakażenia Borrelią (niektórzy twierdzą, że po pół roku) niewyleczona bądź niezdiagnozowana borelioza przechodzi w stadium przewlekłe, chroniczne. Taka późna borelioza możne nie tylko spowodować poważne konsekwencje w organizmie, ale także być niezwykle trudna do wyleczenia. Choć nie niemożliwa. Mówi się jednak, że jej leczenie może trwać tyle samo, ile czasu minęło od zainfekowania. Czasami więc latami. Niemniej jednak warto podjąć ten trud, ponieważ tkwi w nim ogromna nadzieja.

Znowu jednak musimy poczynić pewne wyjaśnienie. Mówiąc o leczeniu boreliozy późnej rozsianej, nie mówimy o wytycznych Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych dotyczących leczenia i diagnozowania boreliozy – które w jakimś sensie opierają się na zaleceniach Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Disease Society of America – IDSA) – ale, podobnie jak było w przypadku boreliozy wczesnej (zlokalizowanej i rozsianej), przyglądniemy się, jak robią to lekarze związani z pozostającym w opozycji do IDSA Międzynarodowym Towarzystwem Boreliozy i Chorób Towarzyszących (International Lyme and Associated Diseases Society – ILADS). Ich wytyczne zakładają m.in. znaczną swobodę lekarza w wyborze kuracji (co przy boreliozie późnej ma zasadnicze, kluczowe wręcz znaczenie). Możemy też przyglądnąć się propozycjom fitoterapeutów czy znawców ziół, np. Buhnera.

Późna borelioza (często z koinfekcjami) daje cały szereg objawów z różnych układów, ale do tego dochodzą jeszcze powikłania wynikające z zaburzeń układu odpornościowego. Mogą pojawić się również zakażenia oportunistyczne, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia hormonalne czy nadmierne obciążenie metalami ciężkimi… Stan chorego może być naprawdę poważny. Dlatego jego leczenie może wymagać ogromnego kunsztu od lekarza i bardzo indywidualnego podejścia, tym bardziej zważywszy na możliwość herksów i zapewne nadmiar endotoksyn. To dlatego dr Joseph Burrascano w “Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy i koinfekcji (wydanie XVI, październik 2008) pisze, że “nie ma jednego sposobu leczenia ani pojedynczego leku, który dałby pełne wyleczenie ciężko chorych pacjentów”. Nie znaczy to, że nie ma dla nich nadziei, ale że trzeba, jak wspomina dr Burrascano, “skonstruować plan terapii i rozwiązań dla każdego z osobna”. Dopiero wtedy będzie można “przywrócić pełnię zdrowia”.

Konstruując taki plan leczenia, trzeba brać pod uwagę wiele czynników (obok czasu trwania choroby i koinfekcji), w tym także, jak wspomina dr Burrascano, “stres, leki immunosupresyjne i inne ciężkie współistniejące choroby”. Zaznacza przy tym, że “steroidy i inne leki immunosupresyjne są bezwzględnie przeciwwskazane”, a dotyczy to także “steroidów dostawowych” (tzw. blokad). Na ogół to właśnie chorzy, którzy stosowali steroidy są w najpoważniejszym stanie. Dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących“ zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, jeśli chodzi o plan leczenia przewlekle chorych na boreliozę, pisząc: “najlepiej sprawdza się podejście wielospecjalistyczne, ponieważ żaden pojedynczy specjalista nie zaoferuje wszystkiego, co może być potrzebne. Jeden kapitan przy sterze to zawsze dobry pomysł – jeden lekarz koordynujący i nadzorujący leczenie. Natomiast powinien on także wiedzieć, kiedy dobrą opcją będzie skorzystanie z opinii psychologa, masażysty, fizjoterapeuty, naturopaty”. Bo do wyleczenia późnej boreliozy niezbędne jest równoczesne wykorzystanie o wiele więcej elementów niż samych tylko antybiotyków. Potrzebne na ogół okazują się również: rehabilitacja, specjalna niskowęglowodanowa, bogatoresztkowa dieta, detoksykacja, całkowita eliminacja alkoholu i kofeiny, regularny sen, unikanie stresu (nauka radzenia sobie z nim), w miarę możliwości ćwiczenia fizyczne i regularny odpoczynek. Jednym słowem do pełnego wyzdrowienia niezbędne może okazać się to, co nazywamy “higienicznym trybem życia”.

Niemniej jednak antybiotyki czy zioła działające antybakteryjne, stosowane przez długi czas w odpowiednio wysokich dawkach są niezbędne; a w związku z tym także leki, zioła i suplementy działające osłonowo. Chodzi o to, żeby zminimalizować możliwość wystąpienia skutków ubocznych długotrwałej antybiotykoterapii bądź różnego rodzaju powikłań (lista niekiedy jest naprawdę imponująca: począwszy od probiotyków, poprzez witaminy i mikroelementy na koenzymie Q10, kwasie alfa-liponowym czy glukozaminie skończywszy). W planie terapii trzeba też zwrócić uwagę na herksy, eliminację stanów zapalnych, bólu, poprawę jakości snu, ochronę wątroby, jelit, obciążenie metalami ciężkimi, biofilm, endotoksyny… i na wiele innych czynników. Jeśli dodać do tego, że leki przeciwbakteryjne (antybiotyki czy zioła) powinny działać na różne formy Borrelii, skonstruowanie planu terapii może wydawać się zadaniem karkołomnym. Tym bardziej, że co jakiś czas trzeba zmieniać zestawy leków (z jednej strony ze względu na obraz objawów; z drugiej zaś, żeby patogeny się nie uodporniły na dany lek). To wszystko sprawia, że leczenie może być, jak pisze dr McFadzean we wspomnianej już książce, “zadaniem trudnym i onieśmielającym” lekarza.

Na szczęście, jest wielu lekarzy, którzy usiłują sprostać temu wyzwaniu (także w Polsce) i zajmują się także najtrudniejszymi przypadkami chorych na późną boreliozę. I mimo, że schemat leczenia ustala się indywidualnie, dr Burrascano we wspomnianej już wcześniej publikacji, daje pewne ogólne wskazówki dotyczące ich leczenia:

“1. Dorośli i kobiety w ciąży – rozszerzona terapia dożylna (14 albo więcej tygodni), potem doustnie albo domięśniowo, o ile skutecznie to do takiego samego zakończenia, czyli bez objawów chorobowych przez 6-8 tygodni. Terapia złożona przynajmniej z dwóch różnych antybiotyków prawie zawsze jest konieczna.

2. Dzieci – dożylna terapia przez przynajmniej 6 tygodni, następnie terapia doustna albo domięśniowa, jak powyżej. Zwykle jest potrzebna terapia złożona”.

W przypadku późnej boreliozy droga ku zdrowiu nie jest łatwa. I trzeba to sobie jasno powiedzieć. Można napotkać na różne przeszkody i czasami bardzo poważne problemy, z którymi trzeba sobie będzie poradzić. Czasami nawet leczenie na jakiś czas może utknąć w martwym punkcie, czasami przyjdzie zniechęcenie, czasami trzeba będzie coś skorygować… Niemniej jednak, jak pisze dr Burrascano, “realne konsekwencje nieleczonej, przewlekłej, przetrwałej infekcji Borrelią są o wiele gorsze niż potencjalne konsekwencje takiego leczenia”.

Nie wszyscy jednak decydują się (z różnych względów) na taką terapię. Dla niektórych alternatywą okazują się zioła (ciąża jest przeciwwskazaniem). Między innymi dla tych pacjentów Stephen Harrod Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” zaprezentował rozszerzony schemat naturalnego leczenia boreliozy. Zioła i suplementy zaproponowane przez niego, dobiera się do każdego przypadku indywidualnie, biorąc pod uwagę objawy i ogólny obraz kliniczny, a bazą i punktem wyjścia jest podstawowy schemat naturalnego leczenia boreliozy. Oczywiście, dodaje się również zioła na koinfekcje, jeśli zachodzi taka potrzeba. Równocześnie wzmacnia się odporność i tkankę kolagenową. Buhner proponuje konkretne zestawy ziół i suplementów m.in. na:

– reakcję Herxheimera

– wzmocnienie tkanek kolagenowych

– paraliż Bella oraz borelioza oka

neurotoksyny, neuroboreliozę

– depresję

– bóle stawowe w boreliozie

– objawy zapalenia stawów w boreliozie oraz środki przeciwbólowe

– pamięć i dysfunkcje poznawcze

– anginę serca (choroba niedokrwienna serca) i problemy z sercem

– problemy z oczami

– skurcze mięśni, mrowienie, dreszcze, pieczenie skóry

– opuchliznę węzłów chłonnych lub zastój limfy

– osłabienie mięśni lub brak siły

– przerost grzybicy

– utrzymanie prawidłowego stanu jelit w trakcie kuracji antybiotykowej

– bóle głowy”.

Podobnie, jak w przypadku wcześniejszych faz choroby, także przy późnej boreliozie – i to bez względu na to, czy zostaną zastosowane antybiotyki czy zioła – ważne jest, żeby leczenie nie zostało przerwane za szybko i nie były stosowane zbyt małe dawki preparatów. Ważne jest, żeby ustąpiły wszystkie objawy. A nawet w przypadku późnej boreliozy naprawdę nie jest to niemożliwe (choć czasami stosowanie stale tzw. dawek podtrzymujących, np. ziół, może okazać się konieczne). W każdym razie zawsze warto wierzyć w zwycięstwo. Bo ono – choć czasem okupione ogromnym wysiłkiem okraszonym solidną dozą wytrwałości i determinacji – jest jednak możliwe.

Lecząc boreliozę, szczególnie późną, niezbędne jest uwzględnienie wszystkich trzech form morfologicznych Borrelii: krętka, formy bez ściany komórkowej (formy L) oraz cysty. W przeciwnym razie nie może być mowy o powodzeniu terapii.

„Poszczególne formy morfologiczne różnią się pod względem wrażliwości na dostępne opcje terapeutyczne” – pisze dr Nicola McFadzean w książce „Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”, to dlatego niezbędne jest równocześnie stosowanie różnych leków odpowiednich do zwalczania każdej z form Borrelii. Innymi słowy, wymagana jest multiantybiotykoterapia bądź stosowanie takich ziół, które będą w stanie poradzić sobie ze wszystkimi formami Borrelii. Jeden antybiotyk nie sprosta temu zadaniu ani żadne pojedyncze zioło.

Po podaniu leku działającego tylko na jedną formę morfologiczną Borrelii, tak naprawdę chory może być w gorszej sytuacji, niż gdyby nie zostało wdrożone żadne leczenie. „Jeśli usiłując leczyć, uderzamy tylko w formę krętka albo w formę bez ściany komórkowej, to odpowiedzią bakterii może być zmiana morfologiczna w bardziej defensywną formę cysty” – wyjaśnia dr McFadzean we wspomnianej publikacji. Sama zmiana formy morfologicznej kręta nie byłaby może najgorsza, gdyby nie wiązała się z poważnymi konsekwencjami na przyszłość. „W ślad za zmniejszeniem się liczebności krętków pacjent przez jakiś czas może czuć się lepiej – tłumaczy dalej dr McFadzean, – zwłaszcza ze względu na fakt, że cysty mogą nie wywoływać objawów, natomiast w takiej sytuacji bakterie nie zniknęły z organizmu, one tylko dobrze się schowały. Kiedy przerwiemy leczenie, cysty mogą na powrót przeobrazić się w krętki, a wtedy stan pacjenta wraca do punktu wyjścia. Jednak sytuacja chorego może okazać się gorsza niż na początku, ponieważ jego organizm boryka się teraz także z ubocznymi skutkami działania sporej dawki antybiotyków”. A to już wygląda poważniej. Tym bardziej, że według niektórych doniesień z jednej cysty może powstać pięć krętków. Po nieodpowiednim leczeniu chory może zatem być w sytuacji trudniejszej niż przed podjęciem leczenia.

Sukces w leczeniu możliwy jest więc do osiągnięcia wyłącznie wtedy, gdy połączy się jednocześnie różne antybiotyki. „Nie ma uniwersalnie efektywnego antybiotyku w leczeniu choroby z Lyme” – informuje dr Joseph Burrascano w „Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji” (wydanie XVI, październik 2008) i dodaje, że „leczenie przewlekłej boreliozy z Lyme zwykle wymaga łączenia antybiotyków”. I to nie tylko ze względu na zróżnicowanie form morfologicznych; ale również dlatego, że „Borrelię można znaleźć w dwóch przedziałach – płynach ciała i tkankach, żaden pojedynczy antybiotyk nie jest skuteczny równocześnie w obu tych przedziałach”; a także dlatego, że „może spenetrować i pozostać we wnętrzu komórek”.

Jakie powinno się zatem zastosować leki? Na pewno powinny być dobierane indywidualnie dla każdego chorego, niemniej jednak dr McFadzean podaje we wspomnianej wyżej książce, że na krętki działa: amoksycylina, debecylina, ceftriakson, cefuroksym; na formę bez ściany komórkowej (formę L): erytromycyna, azytromycyna, klarytromycyna, klindamycyna, telitromycyna, doksycyklina, minocyklina, tetracyklina; a na cysty: metronidazol, tinidazol, plaquenil, alinia.

Nie wszyscy decydują się jednak na multiantybiotykoterapię. Dla nich alternatywę stanowią zioła. Propozycję dla tych chorych przedstawił, na przykład, Stephen Harrod Buhner w książce „Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji”, gdzie pisze między innymi: „Złożoność reagowania krętka i jego zdolność do ukrycia się w ciele w chronionych niszach oraz umiejętność zmiany własnej formy na antybiotykooporną sprawia, że antybiotyki bywają przydatne, ale nie są niestety panaceum w każdych okolicznościach”. A gdzie indziej dodaje: „Metody niefarmakologiczne mogą również zabijać drobnoustroje i potrafią być zaskakująco skuteczne. Staje się to szczególnie widoczne przy wzroście liczby opornych na antybiotyki organizmów…”. Jeśli chodzi o zioła skuteczne w walce z boreliozą czyni jednak pewne zastrzeżenie, tłumacząc: „Główna różnica między antybiotykami i innymi substancjami polega na tym, że substancjami prawie wyłącznie badanymi ze względu na aktywność w zabijaniu krętków jak dotąd były właśnie antybiotyki. Stwarza to problemy w rozwoju ziołolecznictwa jako praktyki leczenia zakażeń boreliozy. Jak dotąd nie było żadnych badań roślin leczniczych na aktywność przeciw tej chorobie”.

Czyniąc to zastrzeżenie i tłumacząc, że „przy podejmowaniu decyzji o wykorzystaniu ziół do zwalczania krętków, na potrzeby tej książki zostały rozpatrzone cztery zagadnienia: (1) Czy dana roślina przejawia także aktywność przeciw innym krętkom? (2) Czy istnieje wśród ludzi długa tradycja leczenia tym ziołem infekcji krętkami? (3) Czy ziele to wykazuje skuteczność w likwidowaniu swoistych objawów boreliozy i/lub w zwalczaniu jakiegokolwiek zespołu zmian fizjologicznych, które pojawiają się w organizmie zakażonym boreliozą? (4) Czy lekarze uważają tę roślinę za skuteczne działającą we współczesnym postępowaniu z boreliozą i/lub przy jej specyficznych objawach chorobowych?” – wymienia jednak zioła, które mają „działanie antykrętkowe”, m.in.: Andrographis paniculata, Polygonum cuspidatum, Stephania tetrandra, (albo cepharantha), Anthriscus sylvestris”.

Za naturalną substancję radzącą sobie z cystami uważa się natomiast ekstrakt z grejpfruta (wyciąg z pestek, miąższu i białych części).

Niezależnie jednak od decyzji pacjenta, czy będzie się leczyć antybiotykami, czy wybierze naturalne sposoby, w każdym przypadku powinien równocześnie przyjmować preparaty działające na wszystkie formy morfologiczne Borrelii. Innej drogi do zdrowia nie ma.

Mówiąc o leczeniu boreliozy, szczególnie późniejszych stadiów, nie można pominąć koinfekcji i wszelkich innych towarzyszących zakażeń oportunistycznych. Innymi słowy, nie może być mowy o powodzeniu terapii, jeśli chory na boreliozę nie będzie równocześnie (lub przed rozpoczęciem leczenia boreliozy) przyjmował leków na koinfekcje i inne zakażenia. Stephen Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji” zwraca na przykład uwagę, że leczenie powinno się zacząć od leczenia babezji, bo to “pozwala zazwyczaj uzyskać lepsze wyniki w leczeniu boreliozy”. A dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” dodaje, iż „wielu badaczy wysuwa obecnie hipotezę, że niektóre koinfekcje działają ochronnie w stosunku do Borrelii, stąd leczenie boreliozy – choroby z Lyme może być nieskuteczne lub przynosić znikomą poprawę, jeśli nie włączy się leczenia koinfekcji”.

To może być jednak niezwykle trudne zważywszy na to, „iż kleszcze są wektorami 130 odmian wirusów, 200 gatunków piroplazm, kilku gatunków filarii, grzybów, 20 gatunków riketsji, 20 gatunków krętków i innych bakterii – o czym donoszą na portalu “Choroby odkleszczowe” firmowanym przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny. Możemy więc mieć do czynienia nie tylko z boreliozą, ale także m.in. z bartonellozą, jersiniozą, riketsiozą, ludzką anaplazmozą granulocytarną, piroplazmozą (babezją)… Co więcej, dr Joseph Burrascano w „Uwagach diagnostycznych i zaleceniach odnośnie leczenia boreliozy – choroby z Lyme i koinfekcji” (wydanie XVI, październik 2008) napisał, że jest przekonany, iż “w miarę upływu czasu będziemy znajdować coraz więcej patogenów”.

fot. Anna Kryśkowiak

Szacuje się, że obecnie tylko dwadzieścia procent chorych na boreliozę może mówić o „szczęściu” zakażenia wyłącznie krętkiem Borrelii, reszta walczy równocześnie z wieloma patogenami przekazanymi przez kleszcza. Nieuwzględnienie tego w schemacie leczenia byłoby poważnym błędem terapeutycznym i pozbawiło pacjentów możliwości wyzdrowienia.

Obok mikrobów przekazanych przez kleszcza w leczeniu późniejszych stadiów choroby pojawia się kolejny problem: boreliozie dość często towarzyszą także infekcje wirusowe, grzybicze i zakażenie gatunkami Mykoplazm i Chlamydii, choć niektórzy nie uważają ich za typowe koinfekcje, ale za “oportunistyczne infekcje, które często obserwuje się w boreliozie”. Dr Nicola McFadzean we wspomnianej już książce stwierdza, na przykład, że “niekoniecznie muszą być przenoszone razem z Borrelią podczas ukąszenia zakażonego kleszcza, raczej mają one charakter oportunistyczny i występują często u chorych na boreliozę – chorobę z Lyme za sprawą supresji układu immunologicznego i zwiększonej podatności tych chorych”. Tak czy inaczej, bez podawania leków, które mogłyby wyeliminować wszystkie te mikroby, chory nie będzie miał szansy na pełne wyzdrowienie.

Dochodzimy więc do punktu, w którym oczywistym staje się fakt, że boreliozy nie sposób wyleczyć stosując jeden lek. Trzeba podawać leki uwzględniające zakażenie różnymi bakteriami, ale także wirusami, piroplazmami czy grzybami (nie wspominając już o uwzględnieniu różnych form morfologicznych Borrelii). To dlatego dr Joseph Burrascano w swoich  „Uwagach diagnostycznych…”, o których już wyżej wspominaliśmy, informuje: „Nie ma jednego sposobu leczenia ani pojedynczego leku, który dałby pełne wyleczenie ciężko chorych pacjentów”, a dr Nicola McFadzean w swojej książce podpowiada, że “czasami w równoczesnym leczeniu koinfekcji użyteczna może być kombinacja antybiotyków oraz ziołowych preparatów przeciwbakteryjnych”.

Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero rozpoznanie wszystkich aktywnych infekcji u chorego na boreliozę i uwzględnienie ich w schemacie leczenia może dać realną szansę na jego powrót do zdrowia.

Chcąc odnieść sukces w leczeniu boreliozy, szczególnie późnej, nie sposób nie uwzględnić problemów związanych z biofilmem, który wytwarzają krętki. Tym bardziej, że według niektórych doniesień dotyczy on osiemdziesięciu procent chorych na boreliozę.

O tym, czym jest biofilm pisze m.in. dr Nicola McFadzean w książce „Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”: „Technicznie rzecz biorąc, biofilm jest polisacharydową strukturą, która może być wytwarzana przez bakterie takie, jak Borrelia. Mówiąc prosto, biofilm jest lepką galaretowatą substancją, którą bakterie wytwarzają po to, aby się w niej ukryć”.

Biofilm jest zatem kolejnym wybiegiem Borrelii, rodzajem kamuflażu, kryjówką, zabezpieczeniem przed działaniem leków, ale także przed reakcją układu odpornościowego. Bo z biofilmem nie radzą sobie ani antybiotyki, ani roślinne środki przeciwbakteryjne, ani układ immunologiczny. Bakterie zbite w kolonie pokryte warstwą ochronną mogą się czuć zupełnie bezpiecznie. Dr McFadzean we wspomnianej już publikacji informuje, że „wewnątrz biofilmów wykryto obecność wszystkich form morfologicznych Borrelii (cyst, form L [inaczej form bez ściany komórkowej – przyp. tłum.] oraz krętków)”.

Kiedy jednak bakterie mają się dobrze, chory niestety nie może tego o sobie powiedzieć. To dlatego trzeba w leczeniu uwzględnić eliminację biofilmu. Szczególnie wówczas, kiedy terapia nie postępuje zupełnie albo idzie bardzo opornie. Dr McFadzean informuje, że skuteczne „w rozrywaniu struktury biofilmu” są „niektóre enzymy takie, jak nattokinaza oraz lumbrokinaza”, a także „zioła takie, jak Samento (znane też jako Cat’s Claw, Koci pazur – przyp. red.) i banderol (wyciąg z kory drzewa otoba – przyp. red.)”.

W ostatnim czasie ukazały się natomiast doniesienia o wynikach badań duńskich naukowców z Uniwersytetu Kopenhaskiego nad substancjami zawartymi w czosnku. Okazuje się, że jeden ze związków w nim zawartych jest także w stanie niszczyć biofilm. A z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie New Haven w Stanach Zjednoczonych wynika, że ekstrakt ze stewii in vitro również radzi sobie z biofilmem.

Niezależnie jednak, jaki preparat zostanie zastosowany, dr McFadzean zwraca w książce uwagę, że potrzebne będzie także „dodatkowe wsparcie procesów detoksykacji”, ponieważ kiedy „biofilm zacznie się rozpuszczać, mogą pojawić się większe reakcje Herxheimera”. Po prostu „pojawia się większa ilość bakterii i mikroorganizmów, które są wystawione na zabójcze działanie leków”. Wspomina też o zwiększeniu ilości przyjmowanego błonnika „aby mieć pewność, że jelita są odpowiednio „wymiatane” i że resztki mikrobów oraz toksyn są skutecznie usuwane z organizmu” oraz o probiotykach, „aby zasilić i zrównoważyć zdrową florę bakteryjną”. Informuje ponadto, że „schematom leczenia nakierowanym na zwalczanie biofilmu przyświeca pięć głównych celów:

  1. Przedrzeć się przez żelowatą substancję ochronną za pomocą enzymów i środków rozcieńczających.
  2. Niszczyć wiązania cząsteczkowe za pomocą Ca-­EDTA.
  3. Niszczyć wyeksponowane w ten sposób patogeny.
  4. „Sprzątać” produkty uboczne procesu za pomocą błonników i środków wiążących toksyny.
  5. Odbudować ścianę jelit z jej zdrową florą bakteryjną”.

Przy czym Ca-EDTA to wersenian dwusodowo-­wapniowy na ogół służący do chelatacji (czyli usuwania z organizmu) metali ciężkich.

Walka z biofilmem może okazać się zajęciem i trudnym, i żmudnym, i wymagającym wysiłku. Niemniej jednak nie można jej pominąć w drodze do pełnego zdrowia.

Na zdjęciu: Przykład biofilmu (domena publiczna/CDC)

Lecząc boreliozę, bez względu na to czy antybiotykami, czy preparatami roślinnymi, trzeba się liczyć z możliwością pojawienia się reakcji Jarisha-Herxheimera, popularnie zwanej przez chorych “herksem”. Jest raczej regułą niż wyjątkiem, choć istnieje też możliwość, że nie pojawi się w ogóle.

Czym jest herks? Ogólnie rzecz ujmując, to pogorszenie samopoczucia po przyjęciu leków przeciwbakteryjnych, które jest pochodną masowego obumierania patogenów (pozbycie się ich resztek stanowi poważne obciążenie dla organizmu, szczególnie jeśli było ich dużo, a do tego pojawia się problem wydzielanych przez nie toksyn). Czasami po wprowadzeniu leczenia chory czuje się o wiele gorzej niż wcześniej. Czasami herks może być o wiele bardziej uciążliwy niż wcześniejsze objawy choroby, dlatego ważne jest, żeby w schematach leczenia uwzględnić ten problem. Bywa, że konieczne jest cofnięcie się o krok, np. zmiana leków lub zmniejszenie dawek.

„Różni ludzie wykazują różne poziomy wrażliwości na endotoksyny wydzielane przez ginące organizmy bakteryjne – pisze dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących”. – Dla niektórych jest możliwe przeczołganie się przez herksy i kontynuacja leczenia. Dla innych tempo kuracji może być podyktowane uporczywością tych reakcji. Jeżeli pacjent doświadcza zbyt ciężkich reakcji Herxheimera, konieczne jest zwolnienie tempa terapii, a nawet jej czasowe wstrzymanie, aby chory ustabilizował się. Herksowanie to nie zabawa w harcerstwo, gdzie jak pokonasz przeciwności to dostaniesz odznakę za dzielność. Są sytuacje, gdy reakcja Herxheimera może być niebezpieczna”.

Wynika z tego, że nieuwzględnienie herksa w leczeniu to bardzo poważny błąd.

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że – jak pisze dr McFadzean we wspomnianej publikacji – „występowanie herksów nie jest warunkiem skuteczności leczenia. Niektórzy chorzy nie odczuwają znaczących reakcji Herxheimera od początku terapii, a mimo to leczenie u nich postępuje. Zwykle to ci, których genetyka warunkuje sprawne samooczyszczanie, którzy zwracają uwagę na prawidłowe żywienie i uzupełniają dietę suplementami oraz ziołami pomagającymi w detoksykacji. Tak jest też w przypadku leczenia wczesnych lub nieskomplikowanych infekcji”.

Jeśli jednak reakcje Jarisha-Herxheimera są gwałtowne warto wprowadzić zioła czy suplementy, które mogą pomóc w ich złagodzeniu. Na przykład Stephen Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia jej koinfekcji” wspomina w tym kontekście o zastosowaniu Kolcorośli (Smilax glabra lub inne gatunki Smilaxu), zwanej także Sarsaparillą, a także o Rdestowcu ostrokończystym (Polygonum cuspidatum), zwanym też Rdestowcem japońskim. Niezbędne jest także picie dużej ilości wody (na czczo wody z sokiem z cytryny). Pomocna może się również okazać sauna. Sporą rolę odgrywa ponadto prawidłowa dieta

Czasami to wyłącznie od herksów i możliwości radzenia sobie z nimi (nie tylko w wymiarze fizjologicznym, ale również psychicznym) może zależeć tempo bądź w ogóle powodzenie terapii. Dr McFadzean zwraca uwagę, że „trudność może (…) sprawiać decyzja czy brnąć dalej mimo herksa czy też zwolnić tempo leczenia, aby dać organizmowi wydobrzeć i wyrównać bieg”. I zwraca uwagę, że w leczeniu trzeba to uwzględniać i brać pod uwagę konkretną sytuację każdego pacjenta. Np. pacjenta w wieku szkolnym agresywniej można leczyć w wakacje; samotną osobę, którą nie będzie miał się kto zaopiekować, trzeba leczyć łagodniej… itd. Porusza także najbardziej istotną kwestię, czyli „ewentualne zagrożenie życia w czasie reakcji Herxheimera”, pisząc: „Niektórzy pacjenci z chorobą neuronu ruchowego mogą wykazywać trudności w oddychaniu lub połykaniu, w ich przypadku herks może potencjalnie zagrażać życiu. Podobnie w przypadkach poważnego zajęcia serca, jeżeli pacjent ma poważną tachykardię lub arytmię to zbyt agresywne postępowanie może być niebezpieczne”.

W leczeniu boreliozy chodzi o to, żeby wyzdrowieć, żeby poczuć się lepiej, żeby objawy ustąpiły lub chociażby się zmniejszyły. Dlatego nie warto robić nic na siłę. Wbrew sobie. Wyważone stanowisko dr McFadzean może być tutaj świetnym podsumowaniem: „zalecam wycofanie lub spowolnienie stosowania czy to pojedynczego leku, czy jakiejś formy terapii, jeżeli widzę, że organizm nie nadąża za reakcjami związanymi z wymieraniem patogenów. Bezpieczeństwo pacjenta jest zawsze na pierwszym miejscu, w drugiej kolejności należy brać pod uwagę konieczność utrzymania sprawności w życiu codziennym oraz psychoemocjonalną zdolność pacjenta do przetrzymywania herksów.”  

Jednym z elementów, który powinien być uwzględniony w leczeniu chorych na boreliozę, szczególnie przewlekłą, jest wsparcie procesów detoksykacji organizmu. Jest to o tyle ważne, że sprawna detoksykacja zdecydowanie wpływa na osłabienie reakcji Jarisha-Herxheimera, a zatem na cały przebieg procesu powrotu do zdrowia.

„Pod wieloma względami sukces w walce z boreliozą – chorobą z Lyme – pisze dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” – jest związany ze zdolnością detoksykacji, a reakcje Herxheimera mogą być czynnikiem hamującym postęp w leczeniu, szczególnie jeśli mechanizmy oczyszczania są upośledzone” i dodaje, że „u wielu osób chronicznie chorych na boreliozę – chorobę z Lyme naturalne systemy odtruwania są niewydolne, co pogłębia znacznie reakcję Herxheimera”.

Pojawia się zatem poważny problem, z jednej strony u chorych na boreliozę „systemy odtruwania są niewydolne”, z drugiej zaś – sprawna detoksykacja jest konieczna, żeby mówić o postępach leczenia i w ogóle o powrocie do zdrowia. To dlatego warto rozważyć najpierw odpowiednią detoksykację organizmu, a dopiero później podjęcie leczenia boreliozy. „Osobiście wolę stosować wsparcie procesów oczyszczania organizmu jeszcze przed rozpoczęciem antybiotykoterapii – pisze dr McFadzean we wspomnianej już publikacji – tak aby organizm był do tego właściwie przygotowany. Procesy detoksykacji powinny działać na zwiększonych obrotach zanim poziom neurotoksyn poszybuje w górę – opanowanie problemu jest wtedy o wiele trudniejsze”.

Jest wiele metod i sposobów wsparcia procesów oczyszczania organizmu. Upraszczając, chodzi o to, żeby wesprzeć wątrobę, nerki, jelita, skórę… Dr McFadzean wspomina w tym kontekście m.in. Smilax (Sarsaparilla) i glutation. Warte rozważenia jest także zastosowanie chlorelli, pektyny jabłkowej, glinki bentonitowej, nasion Babki płesznik… Dr McFadzean zwraca także uwagę na dietę bogatą w błonnik, kąpiele z dodatkiem siarczanu magnezu czy sody oczyszczonej, okłady z oleju rycynowego czy wypijanie szklanki letniej wody z sokiem z cytryny… Przy czym zaznacza, że „wspieranie procesów detoksykacji jest konieczne u wszystkich pacjentów chorych na przewlekłą boreliozę – chorobę z Lyme”.

Mówiąc o detoksykacji, nie powinno się pominąć również układu limfatycznego. Stephen Buhner w książce “Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia jej koinfekcji” proponuje Prusznik amerykański, który „stymulacje procesy oczyszczania i krążenia w układzie limfatycznym”. Jednak na proces detoksykacji pozytywny wpływ mają także zioła z podstawowego schematu naturalnego leczenia boreliozy zaproponowanego przez Buhnera, w szczególności Rdestowiec ostrokończysty (Polygonum cuspidatum), zwany też Rdestowcem japońskim.

W kontekście oczyszczania organizmu warto również wspomnieć o odpowiedniej diecie, wypijaniu dostatecznej ilości płynów (najlepiej wody), aktywności fizycznej, korzystaniu z sauny czy masażu szwedzkiego. Sposobów oczyszczania organizmu, różnych suplementów i ziół jest sporo do wyboru. Możliwości wsparcia procesów oczyszczania organizmu jest wiele.

Bez względu jednak na to, jakie zioła, suplementy zostaną wybrane, jakie działania zostaną podjęte, istotne jest, żeby nie pominąć tego elementu w planie terapii.

Jednym ze skutków boreliozy jest obniżenie naturalnej odporności organizmu, dlatego bez jej wzmacniania, bez uwzględnienia tego faktu w terapii leczenie może nie przynieść zamierzonych efektów. Choremu na boreliozę nie wystarczy podanie leków antybakteryjnych. To w przypadku tej choroby może być o wiele za mało.

Dr Nicola McFadzean w książce “Prosto o diagnozie i leczeniu boreliozy – choroby z Lyme. Poradnik dla początkujących” pisze wprost, że „borelioza – choroba z Lyme upośledza działanie systemu odpornościowego” i dalej, że „wsparcie odporności jest kluczowe w leczeniu boreliozy – choroby z Lyme”. Po czym tłumaczy: „Pacjenci chorzy na boreliozę – chorobę z Lyme potrzebują wzmocnienia systemu immunologicznego tak, aby ich organizm wspierał walkę z infekcją swoimi naturalnymi sposobami. Im mocniejszy będzie system immunologiczny, tym większa zdolność do opanowania i zlikwidowania infekcji. Oczywiście nadreaktywna odpowiedź immunologiczna, która może prowadzić do reakcji autoimmunologicznych, nie jest pożądana, chodzi jednak o to, aby system immunologiczny był w stanie równowagi i dobrze wyregulowany, żeby miał wystarczająco dużo sił do zwalczania infekcji”.

Układ odpornościowy to skomplikowana i delikatna „maszyneria”, wsparcie procesów immunologicznych powinno więc być przeprowadzane odpowiednio. I kompleksowo. „Ponieważ system immunologiczny składa się z różnych elementów – pisze dr McFadzean we wspomnianej już publikacji – komórek B (przeciwciał), komórek T czy komórek NK, naturalnych zabójców – dobrze jest wybierać różnorodne środki, aby wspierać wszystkie te elementy”. Wspomina m.in. o tzw. czynnikach przenoszenia, czyli transfer factors (ang.), betaglukanach, colostrum, grzybach reishi, shitake i maitake, ale także o ziołach (Astragalus) i witaminach (C i D).

Jeśli chodzi o zioła, które mają pozytywny wpływ na modulację odporności, to oczywiście nie można nie wspomnieć o tych polecanych przez Stephena Harroda Buhnera w książce „Pokonać boreliozę. Naturalne sposoby zapobiegania i leczenia boreliozy i jej koinfekcji”. Autor zaleca: 

  • „Niska odporność – Traganek błoniasty, Andrografis, Koci pazur, Żeń-szeń syberyjski, Kolcorośl
  • Aby zwiększyć ilość CD57 – Koci pazur, bromelaina, witamina E
  • Aby zwiększyć CD4+, wyrównać proporcje CD4/CD8 – Rdest ostrokończysty, Traganek błoniasty
  • Aby stymulować odporność w początkowej fazie – Rdest ostrokończysty, Traganek błoniasty, Żeń-szeń syberyjski
  • Niski poziom TH1 na początku infekcji – Traganek błoniasty
  • Wysoki poziom TH1, późna faza – Stefania
  • Aby modulować ostrą reakcję odpornościową w późnej fazie choroby – Stefania
  • Aby modulować ekspresję HLA-DR – Stefania, Koci pazur, Traganek błoniasty”.

Zdjęcie ilustracyjne (fot. Anna Kryśkowiak)

Mówiąc o wzmacnianiu odporności nie można zapomnieć także o prawidłowej diecie – na pewno na pierwszy ogień powinno pójść odstawienie cukru – ale także o ruchu na świeżym powietrzu. Tylko takie kompleksowe, wielokierunkowe działania mogą przynieść realne korzyści dla zdrowia i dać szansę na wyleczenie boreliozy.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

BORELIOZA — choroba z Lyme